Reklama

ZA i PRZECIW spalarni odpadów w Radomsku. Przedstawiamy argumenty. Porównaj

Czy w Radomsku powinna powstać spalarnia odpadów? To pytanie już od roku rozpala do czerwoności lokalną debatę publiczną. W Gazecie przedstawiamy cztery argumenty za budową takiej instalacji i cztery przeciw

 

Cykl powstaje w ramach grantu  SERAPH, finansowanego przez Departament Stanu USA

Dlaczego POWINNIŚMY zbudować spalarnię odpadów?

1. Bo da nam ciepło

To jeden z najważniejszych argumentów przedstawianych przez zwolenników spalarni odpadów. Założenie jest proste: skoro spalanie śmieci generuje sporo ciepła, wykorzystajmy je do produkcji elektryczności i ogrzewania naszych domów. A to, jak przekonuje prof. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej, może przełożyć się na obniżenie rachunków.

- Spójrzmy na liczby. PGK płaci za węgiel około tysiąca złotych za tonę, biomasa kosztuje sześćset złotych. W przypadku odpadów natomiast to spalarni płaci się za ich przyjęcie, około 200-300 złotych za tonę. […] Przewiduję, że cena albo spadnie, albo przynajmniej pozostanie bez zmian - mówił w wywiadzie dla Gazety.

Reklama

Problem polega na tym, że o ile produkcja śmieci w przeciągu całego roku jest mniej więcej stała, o tyle najwięcej energii potrzebujemy zimą. Właśnie dlatego, jak tłumaczy Wielgosiński, instalacje termicznego przetwarzania odpadów projektuje się w oparciu o tzw. minimum letnie, czyli ilość ciepła zużywanego w ciepłych miesiącach.

- Takie instalacje nigdy nie są w stanie zapewnić całego ciepła. To nieopłacalne, bo zimą potrzeba go około 5-6 razy więcej. Resztę trzeba uzupełnić innymi źródłami: węglem, biomasą, gazem itd. - mówił Wielgosiński. Oparcie całego systemu ciepłowniczego na odpadach wymagałoby zatem sprowadzania śmieci w okresie jesienno-zimowym.

Reklama

2. Bo rozwiąże nasze problemy ze składowaniem odpadów

Polska mierzy się dziś z gigantycznymi problemami z wysypiskami śmieci. W naszym kraju każdego roku trafia na nie prawie 40 procent odpadów komunalnych, podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej wynosiła w 2021 roku około 23 procent. Na dodatek do roku 2035 musimy zmniejszyć liczbę śmieci lądujących na wysypiskach do 10 procent. To wymóg związany z wdrażaniem unijnej polityki gospodarki obiegu zamkniętego.

Co zatem powinniśmy zrobić z naszymi śmieciami? Zdaniem zwolenników spalarni większość odpadów należy poddać recyklingowi, a te, które się do tego nie nadają, wysłać do spalenia. Wielgosiński szacuje, że będzie to konieczne w przypadku ok. 30 procent produkowanych w Polsce śmieci.

Reklama

- W Niemczech na przykład recyklingowi poddawane jest blisko 70 procent odpadów, reszta idzie do spalarni - składowanie praktycznie nie istnieje. Zakładając, że w Polsce proporcje będą podobne, daje to 4,5 mln ton śmieci każdego roku. Musimy rozwijać zdolności do recyklingu odpadów, ale nie kosztem spalarni, tylko ich składowania - twierdzi.

3. Bo emituje mniej zanieczyszczeń niż węgiel

To właśnie zanieczyszczenia pochodzące ze spalarni odpadów zawsze budzą największe emocje wśród mieszkańców. Zdaniem zwolenników ich budowy te obawy są jednak nieuzasadnione, bo instalacje termicznego przetwarzania odpadów muszą spełniać rygorystyczne standardy. Jak mówi Wielgosiński, dzięki temu generują mniej zanieczyszczeń niż np. węgiel kamienny, którego spalanie - przede wszystkim w gospodarstwach domowych - przyczynia się do powstawania smogu.

Reklama

- Zanieczyszczenia są porównywalne do spalania gazu ziemnego - twierdzi. W artykule dla Przeglądu Komunalnego z lutego 2022 roku Wielgosiński pisze, że spalarnie odpowiadają za jedynie 1 procent emisji benzo(a)pirenu w Polsce. W przypadku dioksyn odsetek ten jest jeszcze niższy. „Liczne publikacje naukowe z wielu krajów wskazują na brak negatywnego wpływu spalarni odpadów na środowisko i zdrowie ludzi zamieszkujących w pobliżu” - pisze naukowiec. - „Porównania epidemiologiczne stanu sprzed budowy spalarni i z czasów jej eksploatacji nie wykazują różnic. Analiza dostępnej literatury naukowej pokazuje, że mimo prowadzonych w wielu krajach badań nie stwierdzono negatywnego wpływu na zdrowie zamieszkujących w pobliżu spalani mieszkańców ani też negatywnego wpływu na stan środowiska”.

4. Bo tak robią na Zachodzie

Państwa Zachodniej Europy mają dużo lepiej rozwiniętą sieć spalarni niż Polska. Jak wynika z danych Eurostatu, pomiędzy rokiem 1995 a 2021 ilość spalanych odpadów wzrosła w UE o ponad 100 procent. Wiązało się to przede wszystkim z ograniczeniem o ponad połowę składowania śmieci na wysypiskach. Jednocześnie o 200 procent wzrosła ilość śmieci poddawanych recyklingowi i kompostowaniu.

Reklama

Według raportu Europejskiej Agencji Środowiska we Francji w 2020 roku spalono blisko 40 procent wszystkich odpadów komunalnych. Recyklingowi poddano prawie 43 procent, a na składowiska trafiło niewiele ponad 18. Niemcy spalili około 1/3 swoich odpadów, a blisko 70 procent wykorzystali ponownie (składowanie stanowiło ledwie 1 procent). W Danii do spalarni trafiło 45 procent śmieci, w Szwecji - ponad połowa.

W Polsce w 2020 roku w spalarniach przetworzono około 20 procent odpadów. 40 procent poddano recyklingowi, a kolejne 40 trafiło na wysypiska. W porównaniu z państwami Europy zachodniej wypadamy zatem dość blado. A warto tu zauważyć, że wciąż jesteśmy poniżej unijnej średniej jeśli chodzi o produkcję odpadów w przeliczeniu na mieszkańca.

Reklama

We wspomnianym wcześniej tekście dla Przeglądu Komunalnego Wielgosiński pisze tak: „Nowe spalarnie buduje się obecnie praktycznie we wszystkich krajach UE, przy czym są to zarówno instalacje małe, o wydajności 20-30 tys. ton na rok, jak i wielkie, o wydajności powyżej 300 tys. ton na rok”.

Dlaczego NIE POWINNIŚMY budować spalarni odpadów?

1. Bo truje

Przeciwnicy spalarni odpadów wskazują, że zakłady te emitują wiele szkodliwych dla ludzi i środowiska związków chemicznych. Mowa tu przede wszystkim o dioksynach i furanach oraz o metalach ciężkich. Jak wynika z raportu Toxico Watch, w 2021 roku w pobliżu spalarni Ivry-Paris XIII wykryto przekroczone normy dioksyn w kurzych jajach. Wysoki poziom tych substancji wykryto także w pobliżu instalacji w Madrycie, Kaunas (Litwa) i Pilsen (Czechy).

Reklama

Zdaniem Toxico Watch problemy mają dotyczyć także nowo wybudowanych spalarni odpadów. Jako przykład podają instalację w Harlingen w Holandii, oddaną do użytku w roku 2011, która została wyposażana w najnowsze systemy filtracji zanieczyszczeń. „Jednak długoterminowe badania ujawniły, że spalarnia emituje dioksyny i furany oraz inne toksyczne zanieczyszczenia daleko przekraczając limity ustalone przez prawodawstwo Unii Europejskiej” - czytamy w raporcie z 2018 roku.

Wielu naukowców jest zdania, że zanieczyszczenia ze spalarni mogą wpływać na zdrowie okolicznych mieszkańców. Jak pisze dr Agnieszka Bronowicka-Szydełko z Uniwersytetu Wrocławskiego, cytowana przez grupę społeczną „STOP wrocławskiej spalarni”, wyższy poziom dioksyn w organizmie może przekładać się na większe ryzyko wystąpienia nowotworów, chorób układu krążenia i układu oddechowego czy też wad wrodzonych u dzieci. „W spalarniach monitorowane (i to też nie stale) są tylko najczęściej występujące substancje. Mnogość stosowanych substancji powoduje emisję różnych substancji w różnych ilościach. Często nawet trudno przewidzieć co jest emitowane, zwłaszcza, że wysoka temperatura sprzyja różnym reakcjom, stapianiu, powstawaniu eutektyków i różnych żużli” - dodaje.

Reklama

2. Bo powinniśmy inwestować w recykling

Polska zobowiązała się do zwiększenia udziału recyklingu w gospodarce komunalnej do 65 procent w roku 2035. Dziś do ponownego wykorzystania lub na kompost trafia około 40 procent odpadów. Od początku XXI wieku zaliczyliśmy w tej kwestii spory wzrost, ale nadal mamy wiele do zrobienia, żeby spełnić unijne wymagania.

Zdaniem przeciwników spalarni powinniśmy inwestować w zakłady recyklingu. W ich oczach instalacje termicznego przetwarzania odpadów nie tylko marnują cenne zasoby, ale i są skrajnie nieekologiczne. „Na spalarniach zarabiają międzynarodowe korporacje i garstka ludzi związanych z tym sektorem. W Gospodarce o Obiegu Zamkniętym i działaniach prewencyjnych, zarabiają mniejsze firmy i oszczędzają podatnicy” - możemy przeczytać na stronie stowarzyszenia Zero Waste.

Reklama

Unijne poziomy recyklingu sprawiają, że od 2035 roku będziemy mogli spalić co najwyżej 35 procent produkowanych w Polsce śmieci. Za nieprzekazanie odpowiedniej ilości odpadów do ponownego przetworzenia gminom będą natomiast groziły wysokie kary. Właśnie dlatego, jak argumentują przeciwnicy spalarni, instalacjom w pewnym momencie może zacząć brakować śmieci. A to wymusi ich sprowadzanie - ze szkodą dla środowiska naturalnego.

3. Bo (być może) będziemy płacić za emisję CO2

ETS, czyli Europejski System Handlu Emisjami, to mechanizm wprowadzony przez Unię Europejską, który ma na celu obniżenie emisji CO2 w państwach członkowskich. Założenie jest proste: jeśli zakład przemysłowy czy elektrownia emituje gazy cieplarniane (np. poprzez spalanie węgla czy gazu), musi za to zapłacić. Zebrane w ten sposób pieniądze mają być przeznaczane na rozwój niskoemisyjnych technologii.

Reklama

Choć spalanie odpadów również generuje duże ilości dwutlenku węgla, spalarnie nie są dziś objęte systemem ETS. Może się to jednak niedługo zmienić. Pod koniec 2022 roku Parlament Europejski i Rada osiągnęły porozumienie w sprawie dyrektywy reformującej europejski system handlu emisjami. Od stycznia 2024 roku kraje członkowskie będą raportować emisje pochodzące ze spalarni, a na początku 2026 roku Komisja Europejska ma podjąć decyzję o włączeniu ich do systemu ETS. Jeśli tak się stanie, opłaty będą obowiązywać od 2028 roku (z możliwością wyłączenia do roku 2030). Tyczy się to jednak jedynie instalacji o mocy większej niż 20 megawatów - ta radomszczańska ma być o wiele mniejsza. Nie jest jednak wykluczone, że w dalszej perspektywie również i PGK będzie musiało płacić za emisję CO2.

4. Bo Zachód od tego odchodzi

O ile jeszcze kilka lat temu samorządy mogły otrzymać unijne dofinansowanie na budowę spalarni odpadów (czego przykładem może być m.in. 270 mln na budowę takiej instalacji w Gdańsku), o tyle dziś Unia Europejska zaczyna na nie patrzeć coraz mniej przychylnym okiem. W 2018 roku przyjęto dyrektywę według której państwa członkowskie i instytucje Wspólnoty powinny prowadzić politykę pozwalającą „w większym stopniu przejść na zapobieganie powstawaniu odpadów, w tym ponowne użycie, przygotowanie do ponownego użycia i recykling oraz zapobiegającej zastępowaniu składowania odpadów ich spalaniem”.

Jeszcze ostrzejsze stanowisko wyrażono w 2020 w tzw. taksonomii, czyli akcie prawnym ustalającym, jakie rodzaje działalności gospodarczej są zrównoważone pod względem ekologicznym. Wyraźnie możemy tam przeczytać, że za szkodliwe dla środowiska uznawane są te, które prowadzą „do znacznego zwiększenia wytwarzania, spalania lub unieszkodliwiania odpadów, z wyjątkiem spalania odpadów niebezpiecznych nienadających się do recyklingu”.

Najnowsza strategia Unii Europejskiej w kwestii gospodarki odpadami opiera się na pięciu filarach. Przede wszystkim powinniśmy unikać wytwarzania odpadów („prevention”), a jeśli jest to tylko możliwe, wykorzystywać produkty ponownie („re-use”). Pozostałe śmieci mają zostać poddane recyklingowi („recycling”), a dopiero w punkcie czwartym - jeśli nie da się już odzyskać z nich cennych materiałów - można je spalić („recovery”). Na samym końcu znajduje się natomiast składowanie („disposal”), które ma być wykorzystywane w ostatecznych przypadkach. Instalacje termicznego przetwarzania odpadów są dziś zatem prawie na samym końcu tego „łańcucha pokarmowego”.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/02/2025 10:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości