Morsy z Radomska co roku włączają się w finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. A że fantazji im nie brakuje, to wśród aukcji można znaleźć prawdziwe perełki.
W tej chwili na ich facebookowym profilu można znaleźć 46 różnych aukcji. Tak, dokładnie tyle.
Ktoś jest głodny? Można wylicytować chleb albo szynkę, ktoś woli coś mocniejszego, oczywiście jest i taka propozycja.
Czyjeś dziecko ma trudności z nauką? Czemu nie powalczyć o korepetycje? Tak, też są.
A także skarby natury, czyli zestaw słowików z marynatami, makijaż, wieczór saunowy, kugiel, książka, ciasta, wybielanie zębów, ustawienie anteny satelitarnej czy rozliczenie PIT-u za poprzedni rok. Naprawdę jest w czym wybierać, a niektóre propozycje potrafią zaskoczyć, jak spacer po najlepszych w mieście knajpach w doborowym towarzystwie. A wszystko po to, żeby zebrać jak najwięcej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
- Hitem jest np. sernik, który osiągnął już cenę 400 zł, albo grafika, za którą ktoś chce zapłacić 1300 zł - mówi Gazecie Ewa Kuśmierczyk, prezeska Morsów. I dodaje, że radomszczanie zgłaszają się z kolejnymi propozycjami do lictytacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze