W czwartek 15 lutego wieczorem odbył się jubileusz pięciolecia Muzeum Drukarstwa Braci Kamińskich, które znajduje się przy ulicy Mickiewicza. Powstało, bo marzył o nim nieżyjący już Janusz Kamiński, drukarz, miłośnik podnoszenia ciężarów, międzynarodowy sędzia tej dyscypliny.
Teraz twarzą muzeum jest Patryk Kamiński, który podczas uroczystości po pierwsze przypomniał historię powstania tego wyjątkowego w skali kraju miejsca. W ciągu pięciu lat muzeum odwiedziło około 3 tysiące ludzi, zorganizowano wiele spotkań i warsztatów, a liczba eksponatów stale rosła.
Co ważne, jest to muzeum, w którym maszyny drukarskie nie są po to, by się kurzyć, ale żeby z nich korzystać, bo są sprawne.
Także w czwartek na kilku z nich można było wykonać własnoręcznie pamiątkową pocztówkę i okolicznościowy plakat.
Z okazji 5-lecia powstała kapituła, która przyznała po raz pierwszy wyjątkowe wyróżnienie, Czarnego Gryfa z czcionkami. Trafiły do tych, którzy są przyjaciółmi rodziny Kamińskich i bardzo mocno wspierali muzeum, pomagali i wciąż pomagają.
Były gratulacje, życzenia i drobne upominki składane przez gości na ręce Patryka Kamińskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na jubileusz tego muzeum drukarstwa przybył prezydent Ferenc, przedstawiciel Starostwa- pan Kornacki, panie dyrektor Muzeum Regionalnego i MBP, o czym skrzętnie "zapomniała" wspomnieć gazeta. Można i tak pisać newsy
To, którzy politycy tu się pojawili, obchodzi tylko polityków. Gdyby uroczystość była bardziej wypromowana mielibyśmy paradę wszystkich możliwych kandydatów do samorządów. Każda okazja do pokazania się w mediach jest dobra.
Pod tym nikiem domyślam się albo członka/członkinię albo wręcz któregoś z kandydatów/kandydatek, któregoś z partii lub stowarzyszeń biorących udział w wyborach samorządowych. Bo tylko oni myślą, że są na takich imprezach najważniejsi. We wszystkich takich wydarzeniach dla mnie i naszych Czytelników najważniejsi są bohaterowie. Także radziłbym jednak nieco więcej, nomen omen, pokory. Jeśli politycy przyszli tam po to, żeby wymieniać ich na pierwszym miejscu, a nie po to, żeby pogratulować ludziom, którzy robią w tym mieście coś naprawdę ważnego i nie dostają za to sowitych pensji (wierzę w to bardzo mocno, powiedzmy tak na 23 i pół procent... ;)), to się pewnie nie obrażają, że są na zdjęciach, ale nie ma ich nazwisk w tekście. O to, by byli na wszystkich zdjęciach i przeczytali o sobie, że uświetnili ten jubileusz, co dla mnie jest kuriozalne, świetnie zadbają ich rzecznicy prasowi, którzy aparaty mają skierowane na nich, a kiedy pojawia się "szary obywatel", przestaje być ciekawie.
Na wczorajszej uroczystości można było zaobserwować coś w rodzaju porozumienia ponad podziałami. Najwięksi lokalni polityczni antagoniści pojawili się razem w jednym miejscu, co przy innych tego typu okazjach nie się nie zdarza. Piar, piar über alles, über alles in der Welt!
Panie Stefek, myślę że to że byli lokalni notable na jubileuszu Muzeum jest ważne tylko dla nich, o czym skrzętnie już poinformowali na swoich profilach. To nie oni byli bohaterami tego dnia i żadnych uroczystości nie uświetniali swoją osobą.
"Muzeum jest ważne tylko dla nich, o czym skrzętnie już poinformowali na swoich profilach. " Błąd. Zdanie powinno brzmieć: "Muzeum jest ważne dla nich tylko wtedy, przy okazji np. jubileuszu pokazać i natrzaskać fotek do mediów społecznościowych."
Na jubileusz tego muzeum drukarstwa przybył prezydent Ferenc, przedstawiciel Starostwa- pan Kornacki, panie dyrektor Muzeum Regionalnego i MBP, o czym skrzętnie "zapomniała" wspomnieć gazeta. Można i tak pisać newsy
To, którzy politycy tu się pojawili, obchodzi tylko polityków. Gdyby uroczystość była bardziej wypromowana mielibyśmy paradę wszystkich możliwych kandydatów do samorządów. Każda okazja do pokazania się w mediach jest dobra.
Pod tym nikiem domyślam się albo członka/członkinię albo wręcz któregoś z kandydatów/kandydatek, któregoś z partii lub stowarzyszeń biorących udział w wyborach samorządowych. Bo tylko oni myślą, że są na takich imprezach najważniejsi. We wszystkich takich wydarzeniach dla mnie i naszych Czytelników najważniejsi są bohaterowie. Także radziłbym jednak nieco więcej, nomen omen, pokory. Jeśli politycy przyszli tam po to, żeby wymieniać ich na pierwszym miejscu, a nie po to, żeby pogratulować ludziom, którzy robią w tym mieście coś naprawdę ważnego i nie dostają za to sowitych pensji (wierzę w to bardzo mocno, powiedzmy tak na 23 i pół procent... ;)), to się pewnie nie obrażają, że są na zdjęciach, ale nie ma ich nazwisk w tekście. O to, by byli na wszystkich zdjęciach i przeczytali o sobie, że uświetnili ten jubileusz, co dla mnie jest kuriozalne, świetnie zadbają ich rzecznicy prasowi, którzy aparaty mają skierowane na nich, a kiedy pojawia się "szary obywatel", przestaje być ciekawie.