W poniedziałek 26 czerwca radomszczanie pożegnali Łukasza Furmańczyka, który we wtorek rano ruszy w rowerową podróż życia. Nie będzie go 1000 dni, wróci za około 3 lata.
Na placu 3 Maja przy fontannie zebrali się bliscy, przyjaciele i znajomi Łukasza, który rowerem, ale także motocyklem i samochodem, zwiedza świat od kilkunastu lat.
Tym razem zacznie w Norwegii, a zakończy albo w Ameryce Północnej albo Południowej.
- Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek - odpowiedział na pytanie, czy taka wyprawa jest bezpieczna. Dodał, że przez tyle lat nic takiego się nie stało.
Radomszczanin opowiedział o przygotowaniach, o tym, co zapakował do toreb przymocowanych do roweru. Sam rower przed takich wyzwaniem przeszedł skrupulatny przegląd techniczny.
Od prezydenta Jarosława Ferenca rowerowy podróżnik otrzymał lokalizator. A każdego dnia będzie można śledzić w mediach społecznościowych, na Facebooku i na kanale w serwisie YouTube, relacje z podróży.
- Chodziliśmy razem do podstawówki, do gimnazjum, zawsze miał taką zajawkę - mówi Piotr, przyjaciel Łukasza. - Podziwiam go, bo jest bardzo odważny, realizuje marzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze