- Bardzo chciałyśmy sprostować to, co opowiada właściciel biura podróży, bo wprowadza wszystkich w błąd. Wkurzeni są nieliczni rodzice? To nieprawda, wszyscy są wściekli - odbieramy telefon od uczestniczek wycieczki do Hiszpanii. Ich kolonie wciąż się nie rozpoczęły.
To już prawdziwa wakacyjna epopeja. w której uczestniczy 18 młodych uczniów liceum w Radomsku. Powinni być już na wybrzeżu w Hiszpanii, ale utknęli pod Karlsruhe w Niemczech. Autokar się zepsuł. Jak powiedział nam dzisiaj rano współwłaściciel częstochowskiego biura podróży, które zorganizowało wyjazd, takie rzeczy się zdarzają, a o uczestników organizator zadbał.
- To nieprawda - słyszymy w rozmowie telefonicznej z kilkoma licealistkami. - Jak można opowiadać takie rzeczy? Hotel? Niby mieliśmy tam jechać taksówkami. Ostatecznie pojechaliśmy miejskim autobusem do ratusza, gdzie ulokowano nas w pokojach dla uchodźców z Ukrainy. I to właściwie Niemcy o nas zadbali, bo przypadkowe osoby przychodziły i pytały, czy czegoś nie potrzebujemy. Najgorsze jest to, że wciąż nie wiemy, kiedy wreszcie pojedziemy dalej.
Jak mówią nastolatki, ich rodzice, kiedy już dodzwonili się do biura podróży, mieli tam usłyszeć, że autokar jest już na terenie Francji.
- A my od kilkudziesięciu godzin wciąż stoimy w tym samym miejscu. Zresztą ten autokar, kiedy zepsuł się na trasie, musieliśmy sami pchać. Niby próbowali coś naprawiać, ale to nie jest jedna awaria, ciągle psuło się w nim coś innego. Taka jest prawda - mówią zdenerwowane.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tam nie tylko dzieci z Radomska są bo reszta jest z Częstochowy.
z jakiego biura? Mamuno?
Tak Mamuno
Jak to możliwe że organizator miał w planach ruszyć w dalszą drogę niesprawnym autokarem z młodzieżą, TO SKANDAL!!! Lekko podreperować i w drogę, bez przeglądu, bardzo nieodpowiedzialne. Ktoś powinien się tym biurem zainteresować.
Dziwne tu artykuły o tym są a w Częstochowie nic nie można znaleść na żadnej stronie.
Z tego co wiem to był serwis z Niemiec przy autokarze, zdiagnozowali usterkę instalacji elektrycznej zasilającej skrzynią biegów. Usterka była nie do przewidzenia, a biuro nie ma nic z tym wspólnego, jeżeli już to odpowiedzialny za autobus jest właściciel autobusy.
Dla mnie jest niepojęte, że ten autokar w ogóle został dopuszczony do tak dalekiej trasy, ja rozumiem, że awaria może się zdarzyć, ale tam psuło się co chwilę coś innego i próbowali tym jechać dalej.
"Biuro nie ma z tym nic wspólnego" - to znaczy że to wina dzieci, że ich do takiego autokaru wsadzili, a może jeszcze ich wina, że sobie od razu nie zorganizowali sprawnego środka transportu i nie potrafili dotrzeć o czasie na miejsce, a biuro jest tylko od tego żeby kasę zbierać!!!!!
Tam nie tylko dzieci z Radomska są bo reszta jest z Częstochowy.
z jakiego biura? Mamuno?
Tak Mamuno