Każdego dnia robimy to kilka, może kilkanaście razy. Papierki, plastikowe pudełka, pudełka tekturowe, inne opakowania, resztki i odpadki. Zawartość domowego kosza rośnie w oczach, w końcu trzeba ją wyjąć i wyrzucić do kubła, po który przyjedzie tak zwana śmieciarka.
Cykl powstaje w ramach grantu SERAPH, finansowanego przez Departament Stanu USA
W koszu ląduje nowy worek i wszystko się powtarza. Zastanawialiście się kiedyś, co się z nim dzieje? Pewnie większość z nas przestaje się nim interesować w momencie, kiedy zamknie pokrywę, a okazuje się, że los naszych śmieci to skomplikowany proces.
I, co ważne, nie wszystko co za śmieci uznaliśmy, jest bezwartościowe.
Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, co się dzieje z workiem śmieci, który wyciągamy z kosza pod zlewem i wyrzucamy do pojemnika. Pojechaliśmy za nim. Żeby Wam to pokazać.
W maju 2023 roku informujemy, że Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Radomsku zamierza wybudować spalarnię odpadów RDF i preRDF. Kocioł na paliwo, które ma powstawać w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Płoszowie, ma powstać w Zakładzie Ciepłowniczym przy ulicy Prymasa Wyszyńskiego. Spółka ma już promesę na ponad 70 mln zł dotacji na tę inwestycję z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Wszystko, co w naszych domach i mieszkaniach ląduje w koszach, jedzie do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Płoszowie, kilka kilometrów za miastem.
To, co zebrała tzw. śmieciarka PGK, jest wyładowywane na hałdę, z której pobierana jest kolejna porcja i trafia do pierwszego urządzenia na początku bardzo długiej linii sortowniczej. To na niej odzyskiwane są wszystkie surowce wtórne, które wciąż trafiają do śmieci zmieszanych, choć radomszczanie coraz lepiej śmieci selekcjonują, to znaczy oddzielają papier, plastik, szkło czy metale od pozostałych odpadów. Taki worek zostanie za chwilę rozerwany i taśmowych podajnikiem pojedzie dalej, już w częściach.
Po to, by w kolejnych urządzeniach być potrząsanymi, podrzucanymi, ważonymi i przedmuchiwanymi, a wszystko odbywa się automatycznie, choć pod ścisłą kontrolą pracowników.
Najpierw odbywa się selekcja wielkościowa. Tu, na to co jedzie po linii sortowniczej, mówi się frakcje. I te większe są oddzielane na samym początku, są zbyt duże, żeby przecisnąć się przez sito. Zostaną jeszcze sprawdzone, bo może się udać coś z nich odzyskać.
A to, co ma odpowiednią wielkość, jedzie dalej. I zaczyna być dzielone na materiały. Plastik, i to odpowiedniego rodzaju, jedzie odpowiednią stroną i trafia we właściwe miejsce. Dzieli się go na względu na rodzaj tworzywa i kolor.
To samo dzieje się z folią, tekturą i papierem, puszkami, wszystkim tym, co ma wartość i można to jeszcze raz przerobić, czyli nadaje się do recyklingu. Urządzenia zamontowane w sortowni rozpoznają to wykorzystując czujniki optyczne, metal odzyskiwany jest na podstawie wagi. Każde z nich można kalibrować i ustawiać tak, by działało jak najbardziej precyzyjnie.
A odzyskane w ten sposób frakcje mają swoich stałych nabywców. Gotowy produkt, kiedy już przejedzie przez całą sortownię, będzie czekał na placu na transport.
Zanim tak jednak trafi po drodze są pracownicy, którzy dbają o to, żeby to, co nie spełnia kryteriów, trafiło w jeszcze inne miejsca, żeby cała linia pracowała bez zakłóceń. Są ostatnim ogniwem.
Do sprzedaży trafia również to, co nie daje się już wykorzystać w żaden sposób, ale ma wartość kaloryczną, mówiąc prościej, można to spalić i uzyskać z tego ciepło lub prąd. To tak zwany RDF. Tu jeszcze w postaci nierozdrobnionej. Jeśli powstania spalarnia, spółka będzie musiała kupić urządzenie, które się tym zajmie. Na razie kupują ten surowiec inni.
Z każdego worka pozostaje też około 30 procent tego, czego nie da się już nawet spalić. Ta frakcja trafia do hal, gdzie poddawana jest procesowi kompostowania. Ponieważ znajduje się w niej sporo zanieczyszczeń, nie może być wykorzystana jako kompost. Kiedy jest już gotowa do użycia, zostaje wykorzystana do przykrycia kwater, w których składowane są odpady, zamiast ziemi.
Worka już dawno nie ma, a śmieciarka wyjeżdża na kolejny kurs.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze