W piątek 8 marca odbyło się otwarcie wystawy "Jej portret" prac Jacka Strojnego. Artysta specjalizuje się wyłącznie w portretach rysowanych ołówkiem, ze względu na pewną przypadłość.
Jacek Strojny urodził się w 1962 roku w Strzałkowie. Jest członkiem Stowarzyszenia Fotograficznego imienia Edmunda Osterloffa. Z zamiłowania jest fotografem i rysownikiem - portrecistą. Rysuje i fotografuje amatorsko. Miał już 11 wystaw indywidualnych. Rysować zaczął w roku 1985 ubiegłego wieku.
Skąd pomysł na twarze akurat kobiet?
- Przypadek. To są tylko twarze, które mnie w jakiś sposób zainspirowały - mówi rysownik. - Każda z tych kobiet musiała mnie czymś zaintrygować na przykład spojrzeniem, wyrazem twarzy, czymś co mnie ujęło - dodaje.
Na portretach rysowanych ręką Jacka Strojnego znajdują się twarze zarówno osób starych jak i młodych. Okazuje się, że wiek portretowanych osób dla artysty nie ma tu żadnego znaczenia.
- Dla mnie twarz musi być ciekawa. Najlepiej, żeby była trudna technicznie.
Trudna technicznie?
- Twarze kobiet starych rysuję kilkanaście godzin. Trudno jest narysować zmarszczki, gładką młodą twarz rysuje się łatwo, szczególnie blondynki (uśmiech).
99 procent rysunków Strojny to portrety. Artysta przyznaje, że lubi ludzi i ich twarze stąd to zamiłowanie do portretów.
- Nawet nie rysując przyglądam się swoim rozmówcom. Analizuję cienie i tym podobne. Na wystawie są tylko twarze kobiet, jednak zapewniam, że wśród wszystkich moich prac znajduje się naprawdę dużo męskich twarzy.
Pan Jacek zdradził gazecie, że jego prace rysowane są ołówkiem, gdyż artysta nie widzi kolorów. Kolory w jego pracach pojawiają się tylko jako niezobowiązujące akcenty. Wyjątek stanowią portrety abstrakcyjne, nienaturalne, które są wytworem jego artystycznej wizji, wytworem wyobraźni.
- Kolorowe są tylko czapki, dodatki, bo to nie ma żadnego znaczenia. Natomiast ciało zawsze rysuję ołówkiem.
Pan Jacek od urodzenia ma pewną przypadłość, która medycynie znana jest jako ślepota barw. Osoby na nią cierpiące nie widzą grupy pewnych kolorów.
- Z dziesięć lat nie dostawałem prawa jazdy na czas nieokreślony. Dopiero, kiedy po tych dziesięciu latach nie miałem żadnego wypadku, to mi dali taki dokument. Przecież na drodze można świetnie sobie radzić z moją przypadłością. To jest banalnie proste. Wiadomo, że u góry jest światło czerwone w środku jest żółte a na dole zielone. Przecież widzę, które się świeci.
Ale za to nie mógłby wielu zawodów wykonywać. Na przykład maszynisty, pilota, czy elektronika gdzie umiejętność odróżniania kolorów jest niezbędna. Na starość ta wada wzroku nieco się niweluje. Bowiem osoby artyście podobne im są starsze, tym lepiej odróżniają kolory.
- W moim wieku żebym odróżnił kolory to muszą one być naprawdę intensywne. Ja nawet nie znam wszystkich nazw kolorów, niektóre są dla mnie abstrakcją zupełną.
Ślepota barw w przypadku pana Jacka jest chorobą dziedziczną. U niego w rodzinie mają ją mężczyźni.
- U mnie w rodzinie mężczyźni chorują albo na ślepotę barw albo na daltonizm. Schorzenie przenoszone jest genetycznie na mężczyzn ale przez kobiety. To one są nosicielkami. Kobiety ze ślepotą barw o wiele rzadziej się zdarzają niż mężczyźni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze