Reklama

Unia wcale nie taka chętna spalarniom. Zmienia zdanie pod wpływem społecznego sprzeciwu [Cykl Gazety]

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Europie zachodniej spalarnie uważane były za ekologiczny i tani sposób na poradzenie sobie z rosnącymi hałdami śmieci. Dzisiaj się to zmienia pod wpływem społecznego sprzeciwu i rosnącej świadomości ekologicznej. Unijne instytucje patrzą na spalarnie coraz mniej przychylnym okiem

 

Cykl powstaje w ramach grantu SERAPH, finansowanego przez Departament Stanu USA

Praktycznie wszystkie działające dziś w Polsce spalarnie odpadów powstały za pieniądze z unijnych programów. Szczecin dostał 255 mln zł, Konin 154 mln, Poznań - ponad 300 mln. Umowy podpisywano głównie przed rokiem 2015, ale gdański samorząd jeszcze w lutym 2020 roku pozyskał ponad 270 mln na budowę własnej instalacji. I był to prawdopodobnie ostatni moment, w którym na spalarnie można było dostać unijne pieniądze.

Obecny program budowy i modernizacji instalacji termicznego przetwarzania odpadów nie jest bowiem finansowany z budżetu Wspólnoty, ale z pieniędzy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To właśnie w ramach programu prowadzonego przez NFOŚiGW radomszczański samorząd ma dostać 72 mln złotych dofinansowania i 77 mln pożyczki.

Reklama

Jak tłumaczy Joanna Kądziołka, prezeska stowarzyszenia „Zero Waste”, wynika to z olbrzymich zmian, które zaszły w podejściu unijnych instytucji do spalarni odpadów.

- Przekaz unijny jest jasny: nowa polityka klimatyczna wyklucza możliwość budowy i modernizacji instalacji termicznego przetwarzania odpadów. Spalarnie mają negatywny wpływ na środowisko i zdrowie ludzi, dlatego nie posiadają już zielonego statusu, jak było to jeszcze kilka lat temu - mówi.

W roku 2018 Parlament Europejski przyjął dyrektywę zmieniającą wcześniejsze ustawodawstwo w kwestii gospodarki komunalnej. Możemy w niej przeczytać, że „cele określone w dyrektywie Rady 1999/31/WE (4) dotyczące ograniczeń w zakresie składowania odpadów powinny zostać wzmocnione, aby lepiej odzwierciedlić unijną ambicję przejścia na gospodarkę o obiegu zamkniętym […]”. I dalej: „Komisja i państwa członkowskie powinny zapewnić włączenie tego ograniczenia do zintegrowanej polityki […] zapobiegającej zastępowaniu składowania odpadów ich spalaniem”.

Reklama

Kolejny cios w spalarnie odpadów Unia Europejska zadała w czerwcu 2020 roku. To właśnie wtedy uchwalono tzw. taksonomię, czyli akt prawny ustalający, jakie rodzaje działalności gospodarczej są zrównoważone pod względem ekologicznym. W tym gronie nie znalazły się jednak spalarnie odpadów - i to mimo silnego lobbingu ze strony firm zarządzających tymi instalacjami. W artykule 17 dyrektywy możemy natomiast przeczytać, że za szkodzące środowisku uznaje się działania, które prowadzą „do znacznego zwiększenia wytwarzania, spalania lub unieszkodliwiania odpadów, z wyjątkiem spalania odpadów niebezpiecznych nienadających się do recyklingu”.

- Właśnie dlatego to NFOŚiGW finansuje dziś tego typu inwestycje, co naszym zdaniem jest złą i krótkowzroczną polityką - dodaje Kądziołek. - To działanie wbrew GOZ, czyli Gospodarce o Obiegu Zamkniętym, i przy ignorowaniu problemu niskiego poziomu segregacji odpadów u źródła i kulejącego recyklingu, zwłaszcza bioodpadów. Warto również przypomnieć, że Polska ma do zrealizowania konkretne cele w zakresie ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych - 65 procent do 2035 roku, gdy aktualnie ten poziom oscyluje wokół 30 procent. Podobnie z opakowaniami - ma to być 70 procent do 2030. Budując spalarnie, nigdy nie osiągniemy takich wyników i już płacimy za to kary.

Reklama

Na Zachodzie nadal palą

W Polsce w 2020 roku spalono około 20 procent wszystkich odpadów. To dosyć mało na tle państw zachodniej Europy. Niemcy do spalarni wysyłają 30 procent swoich śmieci, Francuzi prawie 40, a Szwedzi - ponad połowę. Unijna polityka nie zaleca co prawda inwestycji w nowe instalacje termicznego przetwarzania odpadów, ale również ich nie zakazuje. Właśnie dlatego w Europie wciąż buduje się nowe spalarnie.

- Niemcy, Szwajcarzy i Szwedzi w różnych publikacjach zapowiedzieli utrzymanie obecnej wydajności swoich instalacji przynajmniej do 2040 bądź 2050 roku. Nowe spalarnie powstają też cały czas, najwięcej w Wielkiej Brytanii, która ma spore zapóźnienia jeśli chodzi o system gospodarki komunalnej. Dotychczas dużą część swoich odpadów Brytyjczycy musieli wysyłać do spalenia w Danii i Szwecji. Dziś starają się odbudować swoje możliwości przerobowe - mówił w wywiadzie dla Gazety prof. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej.

Reklama

Mimo to tempo rozwoju spalarni odpadów w Europie wyraźnie wyhamowało. Za przykład często podawana jest Dania, dotychczasowy lider w pozyskiwaniu energii z odpadów, która do końca dekady zamierza zamknąć 7 takich instalacji i zredukować swoje możliwości przerobowe o 30 procent. Wszystko dlatego, że już dziś Duńczykom zaczyna brakować śmieci do spalenia, co wiąże się z koniecznością ich importu. Z podobnym problemem mierzy się także ich północny sąsiad. - Swego czasu pojawiło się sporo tekstów na temat Szwecji, która miała „zmieniać odpady w złoto”. Prawda jest taka, że kraj ten sprowadza z zagranicy odpady po to, aby mieć co wrzucić do pieca - mówi Kądziołka.

Jak ostrzega raport przygotowany przez United Kingdom Without Incineration Network, organizację sprzeciwiającą się budowie spalarni, podobny los może czekać także Wielką Brytanię. Jego autorzy przestrzegają, że nawet bez inwestycji w nowe instalacje w roku 2042 w Zjednoczonym Królestwie cała infrastruktura będzie przeskalowana o 7,4 mln ton odpadów. Wynika to bezpośrednio z planów rządu, które zakładają znaczące zmniejszenie liczby wytwarzanych śmieci.

Reklama

- W Polsce planowane jest uruchomienie kilkunastu nowych spalarni, mówiąc, że to tani i szybki sposób na pozbycie się odpadów. Tutaj muszę przypomnieć, że taka inwestycja zwraca się dopiero po kilkudziesięciu latach, a prawo europejskie zmienia się cały czas - na horyzoncie mamy więc opłaty za emisje dwutlenku węgla, które z dużym prawdopodobieństwem obejmą takie inwestycje i sprawi, że koszty ich funkcjonowania jeszcze bardziej wzrosną - mówi Kądziołka. Ostateczną decyzję w sprawie włączenia spalarni do systemu handlu emisjami Komisja Europejska ma podjąć na początku 2026 roku. Jeśli tak się stanie, opłaty będą obowiązywać od 2028 roku (z możliwością wyłączenia do roku 2030).

100 procent recyklingu?

Reklama

Najnowsza strategia Unii Europejskiej w kwestii gospodarki odpadami opiera się na pięciu filarach. Przede wszystkim powinniśmy unikać wytwarzania odpadów („prevention”), a jeśli jest to tylko możliwe, wykorzystywać produkty ponownie („re-use”). Pozostałe śmieci mają zostać poddane recyklingowi („recycling”), a dopiero w punkcie czwartym - jeśli nie da się już odzyskać z nich cennych materiałów - można je spalić („recovery”). Na samym końcu znajduje się natomiast składowanie („disposal”), które ma być wykorzystywane w ostatecznych przypadkach. Instalacje termicznego przetwarzania odpadów są dziś zatem prawie na samym końcu tego „łańcucha pokarmowego”.

Zdaniem Wielgosińskiego ponowne wykorzystanie wszystkich produkowanych odpadów jest jednak nierealne. W artykule z lutego 2022 roku dla Przeglądu Komunalnego pisze tak: „Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach UE w strumieniu odpadów komunalnych pozostaje ok. 30%, które nie nadają się do recyklingu, a powstaniu których nie jesteśmy w stanie zapobiec (względy higieniczne, logistyczne, bezpieczeństwa itp.)”. Jak przekonuje, najefektywniej jest je spalić, a pozyskane ciepło wykorzystać do produkcji elektryczności lub ogrzewania domów. „Warto […] spojrzeć na przykład Niemiec, gdzie dziś spala się ok. 32% odpadów komunalnych […] i poddaje recyklingowi […] ok. 67% odpadów komunalnych, a składuje poniżej 1% odpadów. Taki system gospodarki odpadami można wręcz uznać za modelowy i zgodny z założeniami «gospodarki o obiegu zamkniętym». Do tego powinniśmy dążyć!” - dodaje dalej.

Reklama

Nie zgadza się z nim Joanna Kądziołka:

- Przede wszystkim musimy zacząć od zmiany myślenia na temat odpadów, nie tylko zastanawiać się nad tym co zrobić z tymi, których nie da się poddać recyklingowi, ale jak zapobiec ich powstawaniu. Z pomocą przychodzi prawo unijne, które ma na celu wyeliminowanie na przykład opakowań, które nie nadają się do recyklingu, czy większy udział recyklatu w tych opakowaniach. Aktualnie walczymy o wprowadzenie w Polsce Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów - systemu, w którym to wprowadzający produkty na rynek wezmą za nie odpowiedzialność finansową, co ma też ich skłonić do przemyślenia tego, jak do tej pory prowadzili swoje biznesy. Na końcu zostają oczywiście te odpady, których nie możemy poddać recyklingowi - dzisiaj. Nie jest jednak powiedziane, że nie uda się to jutro, zatem lepiej zaczekać niż bezpowrotnie stracić te materiały.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/02/2025 10:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości