W środę 11 marca członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki zasiedli przy stole z jedną z najgłośniejszych autorek współczesnej prozy – Alice Munro, noblistką z 2013 roku.
Tym razem sięgnęli po „Uciekinierkę”, zbiór ośmiu opowiadań o kobietach, które na pierwszy rzut oka prowadzą zwyczajne życie, w środku zmagają się jednak z lawiną uczuć, wątpliwości i decyzji, od których wiele w ich życiu zależy.
W czasie rozmowy klubowicze nie uciekali od trudnych pytań. W centrum dyskusji znalazły się bohaterki Munro, ich wybory i konsekwencje, z którymi później muszą się mierzyć
Wracano między innymi do postaci Carli. Czy dobrze zrobiła, decydując się na powrót do męża? Co ją do tego popchnęło? Strach przed samotnością, przyzwyczajenie, a może poczucie obowiązku? Uczestnicy długo analizowali jej sytuację, szukając odbicia własnych lęków i kompromisów, na które czasem godzimy się w imię spokoju, choć czujemy, że płacimy za to zbyt wysoką cenę.
Silne emocje wzbudziła też historia Juliet i jej doświadczenie odrzucenia przez córkę. Klubowicze próbowali zrozumieć, jak bohaterka poradziła sobie z tak bolesnym ciosem i co dzieje się z rodzicem, gdy więź z dzieckiem nagle pęka. Wypowiedzi często schodziły na prywatne tory, gdzie uczestnicy przyznawali, że w relacjach rodzinnych łatwo coś zaniedbać, a bardzo trudno to potem odbudować.
W pewnym momencie dyskusja wyszła daleko poza samą książkę. Pojawiało się pytanie, czy historie bohaterek Munro naprawdę są aż tak dalekie od naszego codziennego życia i jak często w zwyczajnych, „niczym niewyróżniających się” biografiach kryją się dramaty, o których wie tylko najbliższe otoczenie. Uczestnicy zgodnie zwracali uwagę, że w tych opowiadaniach bez trudu można odnaleźć własne doświadczenia, czasem niemal niczym w lustrze.
Padło także pytanie, które poruszyło większość obecnych: czy rutyna i codzienność stopniowo odbierają nam odwagę, by coś zmienić? Czy z biegiem lat zaczynamy bardziej bać się ryzyka niż żałować niespełnionych marzeń? W odpowiedziach było sporo szczerości – rozmówcy dzielili się swoim poczuciem, że łatwiej „trwać”, niż wywrócić życie do góry nogami, a jednocześnie literatura, taka jak „Uciekinierka”, potrafi ten spokój skutecznie naruszyć.
Marcowe spotkanie DKK przerodziło się w bardzo osobistą, pełną emocji rozmowę o wyborach, które podejmujemy często po cichu, bez świadków. „Uciekinierka” okazała się dla uczestników nie tylko dobrą lekturą, ale też pretekstem do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie, relacje i decyzje z zupełnie innej perspektywy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze