W niedzielę 28 września wieczorem, kilkanaście minut po godzinie 19, strażacy i ratownicy medyczni zostali wezwani do jednego z domów w Kobielach Małych. Pomocy potrzebował 49-letni mężczyzna.
Na numer 112 zadzwoniła żona mężczyzny, kiedy ten nagle stracił przytomność. Doszło do zatrzymania krążenia. To ona jako pierwsza podjęła tzw. RKO, czyli resuscytację krążeniowo-oddechową.
Dyspozytor centrum powiadamiania ratunkowego w Łodzi wiedział jaka jest sytuacja, że liczy się każda minuta, na miejsce wysłał strażaków. Dojechali ochotnicy z OSP Kobiele Wielkie i strażacy zawodowi z Radomska. Kilka minut później na miejscu była także karetka pogotowia ratunkowego.
- Po dotarciu na miejsce okazało się, że poszkodowana jest jedna osoba z zatrzymaną akcją serca. Nasze działania polegały na prowadzeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej przy pomocy defibrylatora AED do momentu przybycia zespołu medycznego - piszą druhowie z Kobiel na swoim Facebooku.
Potem RKO przejęli ratownicy medyczni i prowadzili je dość długo. Ostatecznie udało się przywrócić akcję serca.
- Dzięki wzorowej postawie domowników oraz szybkiej reakcji ratowników, udało się przywrócić akcję serca i poszkodowany został zabrany do szpitala - podkreślają strażacy ochotnicy.
Akcja ratunkowa została zakończona o 20.43.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze