- My jako cykliści widzimy, że nawet jeśli drogi dla rowerów powstają, to są one wykonywane dla sztuki. Ponieważ muszą być uwzględnione. Nie są to ścieżki projektowane przez praktyków, tylko przez osoby, które poruszają się samochodami - mówił dziś pod urzędem miasta rowerzysta Artur Szponder. On i radni Koalicji Obywatelskiej spotkali się dziś na ul. Tysiąclecia w rocznicę złożenia przez niego Manifestu Rowerzysty.
Szponder przekazał władzom miasta swój Manifest Rowerzysty w styczniu 2022 roku. Pisał w nim m.in. że trzeba powołać w Radomsku społecznego konsultanta ds. komunikacji rowerowej.
Kilka miesięcy później miasto przestawiło koncepcję rozwoju ścieżek rowerowych. O jej los dopytywał w grudniu Rafał Dębski, radny miejski Koalicji Obywatelskiej. Chciał wiedzieć między innymi, ile jest na terenie miasta ciągów pieszo-rowerowych, ile kosztowała koncepcja, czy była ona konsultowana z zarządcami innych dróg w mieście, jakie są terminy realizacji poszczególnych odcinków. Prezydent Jarosław Ferenc odpowiedział, że nie jest na dziś w stanie udzielić odpowiedzi na pytania, „gdyż wymagają one uzyskania informacji od pozostałych zarządców dróg”.
Szponder zwrócił dziś uwagę, że „praktycznie żadna inwestycja w mieście nie została przeprowadzona bez problemów, uwag co do jakości, terminu”. - My jako cykliści widzimy, że nawet jeśli drogi dla rowerów powstają, to są one wykonywane dla sztuki. Ponieważ muszą być uwzględnione - mówił. - Nie są to ścieżki projektowane przez praktyków, tylko przez osoby, które poruszają się samochodami. Po mieście. Zarówno rowerzyści jak i piesi są traktowanie na drogach jak użytkownicy trzeciej kategorii.
Według niego „rowerzyści są zbędnym balastem, o czym świadczy brak wjazdów, zjazdów. - Ciekawe, co by zrobili kierowcy, gdyby musieli co kilka metrów wysiąść z auta i je przepchać, ponieważ nie można legalnie, zgodnie z prawem przejechać - pytał.
Łukasz Więcek, szef klubu radnych miejskich Koalicji Obywatelskiej dziwił się, że „rowerzyści chcą społecznie konsultować i podpowiadać miastu i urzędnikom, jak inwestować w infrastrukturę drogową w taki sposób, żeby uwzględnić ich potrzeby a miasto odrzuca tę pomoc”. - Raz jeszcze złożymy wspólnie z radnymi wniosek, żeby takiego społecznego konsultanta powołać - mówił Więcek.
- Chciałam tylko wspomnieć, że 10 lat temu nasz klub złożył wniosek o to, żeby powstał zespół składających się z przedstawicieli miasta, powiatu, nadleśnictwa i organizacji i stowarzyszeń działających na terenie miasta, które skupiają rowerzystów. To wystarczający czas na przeprowadzenie analiz i stworzenia koncepcji spójnych i bezpiecznych ścieżek rowerowych. Czas powiedzieć sprawdzam prezydentowi - mówiła Magdalena Spólnicka, szefowa powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na początek zaznaczę, że z roweru korzystam sporadycznie. Nie mniej mam kilka uwag do "radomszczańskich ścieżek": 1. Jazda rowerem po ścieżce, która co chwila krzyżuje się z np. wyjazdami z posesji, trochę przypomina koński galop. Góra - dół, góra - dół! Nie wiem w czym jest problem, aby ścieżki były płaskie? Czemu muszą być powyżej poziomu jezdni? 2. Miejsce styku ścieżki z ulicą lub posesją to zazwyczaj, może i niewielki ale jednak, uskok. Wystarczy kilka milimetrów różnicy i komfort jazdy - makabra. Szczególnie rowerem o niskim profilu opony. 3. Ścieżka rowerowa na strefę, a raczej jej brak. Przecież aż się prosi żeby ją wybudować. Miejsca nie brakuje. W pogodne dni, nawet zimą, do pracy rowerem jeździ całkiem spora ilość osób. A z pewnością, byłoby ich więcej, gdyby można było jechać bezpiecznie ścieżką a nie kluczyć wśród samochodów. 4.I ostatnia uwaga. Co my się tak upieramy, żeby ścieżkę robić z kostki brukowej (dotyczy to nie tylko Radomska)?! Asfaltowa jest dużo wygodniejsza do jazdy! Można przecież zrobić też z materiałów sypkich utwardzanych. Widziałem ich cała masę, również w Polsce i są w świetnym stanie, mimo upływu lat. Owszem, nie nadają się one w strefach zamieszkania, gdzie muszą być wyjazdy z posesji itd. ale w parkach, poza strefą zamieszkania już tak.
Na początek zaznaczę, że z roweru korzystam sporadycznie. Nie mniej mam kilka uwag do "radomszczańskich ścieżek": 1. Jazda rowerem po ścieżce, która co chwila krzyżuje się z np. wyjazdami z posesji, trochę przypomina koński galop. Góra - dół, góra - dół! Nie wiem w czym jest problem, aby ścieżki były płaskie? Czemu muszą być powyżej poziomu jezdni? 2. Miejsce styku ścieżki z ulicą lub posesją to zazwyczaj, może i niewielki ale jednak, uskok. Wystarczy kilka milimetrów różnicy i komfort jazdy - makabra. Szczególnie rowerem o niskim profilu opony. 3. Ścieżka rowerowa na strefę, a raczej jej brak. Przecież aż się prosi żeby ją wybudować. Miejsca nie brakuje. W pogodne dni, nawet zimą, do pracy rowerem jeździ całkiem spora ilość osób. A z pewnością, byłoby ich więcej, gdyby można było jechać bezpiecznie ścieżką a nie kluczyć wśród samochodów. 4.I ostatnia uwaga. Co my się tak upieramy, żeby ścieżkę robić z kostki brukowej (dotyczy to nie tylko Radomska)?! Asfaltowa jest dużo wygodniejsza do jazdy! Można przecież zrobić też z materiałów sypkich utwardzanych. Widziałem ich cała masę, również w Polsce i są w świetnym stanie, mimo upływu lat. Owszem, nie nadają się one w strefach zamieszkania, gdzie muszą być wyjazdy z posesji itd. ale w parkach, poza strefą zamieszkania już tak.