Kiedy dyżurny komendy powiatowej Państwowej Straży Pżarnej w Radomsku odbiera zgłoszenie i słyszy, że trzeba wejść do domu lub mieszkania siłą, bo nikt nie otwiera, wie sytuacja jest bardzo poważna.
Czasem, niestety, na pomoc jest już późno, ale bywa, że kogoś udaje się uratować. A czasem sytuacja wygląda tak, jak w piątek 17 kwietnia w Radomsku.
Najpierw o godzinie 13.40 strażacy pojechali na ulicę Warszyca. Osoby wzywające pomocy straciły kontakt z kobietą, a wiedziały, że ta jest w mieszkaniu. Na szczęście kobieta spała bardzo mocno, ale kiedy do drzwi zapukali strażacy sama je otworzyła. Akcja zakończona.
Kolejne wezwanie o godzinie 18.52 do jednego z mieszkań przy ulicy św. Rhttps://radomszczanska.pl/artykul/gdy-czlowiek-sie-zuzywa-n2259750ozalii. Tym razem okazało się, że w środku nikogo nie było. Akcję zakończono o 19.27.
W protokoły wpisuje się wtedy - alarm fałszywy, w dobrej wierze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze