Wystarczyła godzina, zaczęli o 9 rano, a mieli już prawie 40 worków pełnych najróżniejszych śmieci. Aż trudno uwierzyć, co można wywieźć do lasu. Butelki i papiery to standard, ale opony, kawałek zderzaka, kineskop telewizora czy odpady budowlane i stara wersalka to już „śmieciowa ekstrawagancja”. W złym tego słowa znaczeniu, bo wszystkie te odpady powinny znaleźć się na wysypisku, w końcu wszyscy płacimy podatek, a firma ma obowiązek odebrać od nas wszystko. Trudno więc uwierzyć, że można płacić i dalej wywozić śmieci do lasu.
Jak mówi członkowie RR, teraz pozostaje mieć nadzieję, że Topisz pozostanie wolny od śmieci, choć patrząc realnie, można założyć, że wkrótce znajdzie się kolejny domorosły śmieciarz. Jak dodają, mają tego świadomość, ale i tak było warto.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze