Jeśli palisz w swoim piecu tradycyjną metodą, od dołu, z komina wydobywa się dym który przekracza wszelkie normy. Sprawdziliśmy - naszemu licznikowi zabrakło skali, co oznacza normy przekroczone o co najmniej 4000 procent! Gdy palisz od góry, zanieczyszczenia niewiele przekraczają normy.

W niedzielę na Kowalowcu Radosław Rączkowski (radny miejski) oraz Kamil Bugdal (stowarzyszenie Razem dla Radomska) prezentowali mieszkańcom, jak efektywnie palić w piecu, by powodować jak najmniej smogu. Pokaz zorganizowano w południe, po mszy, na przyparafialnym placu przy ul. ks. Kościowa.
Smog to efekt spalania śmieci, odpadów, ale też złej jakości paliwa, choćby węgla, miału czy mułu. Jest też jeszcze jedna przyczyna - zła metoda spalania w starych piecach. Jej zmiana co prawda nie rozwiąże problemu smogu, ale może go ograniczyć.
Większość pali tradycyjną metodą, rozpalając od dołu. Efektywniejsza i bardziej ekologiczna metoda to rozpalanie od góry. Rączkowski i Bugdal pokazali to na przykładzie. Ustawili dwa urządzenia spalające z kilkumetrowymi kominami i rozpalili w nich różnymi metodami. Z komina pieca rozpalonego od góry prawie nie wydobywał się dym (jeśli już, to biały), z drugiego, rozpalonego od dołu, kopciło.
Wzięliśmy na ten pokaz atestowany czujnik pyłów PM2,5 i PM10. To główni sprawcy smogu. Wystarczyło, że dym z komina rozpalanego od dołu zawiał w naszą stronę, a licznik pokazywał 999 jednostek (mikrogramów na metr sześcienny powietrza), zarówno PM2,5 jak i PM10. To koniec skali. Polskie normy przewidują, że stężenie pyłu PM2,5 nie powinno przekraczać 25 jednostek, a PM10 - 50 jednostek. To, co wydobywało się z w komina, przekraczało normy odpowiednio 40 i 20 razy.
Radomsko znajduje się wśród 15 najbardziej zanieczyszczonych smogiem miast w Polsce, jest też na 26. miejscu najbardziej zasmogowionych miast w Europie.
W przyszłym roku na walkę ze smogiem zapisano w budżecie miasta 90 tys. zł
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze