Dowódcy kazali im wracać do domu, każdemu na własną rękę, sami popełnili samobójstwo, by nie iść w niewolę - Tomasz Nowak przedstawia drugą cześć wspomnień Wacławy Rudek
Rodzina pani Wacławy Rudek, która opowiadała o wspomnieniach z wojny tydzień temu, miała swoje gospodarstwo w okolicach dzisiejszego skrzyżowania ul. Narutowicza z Parkową. Gospodarstwo miało 7 mórg powierzchni. Bartodzieje były wsią, dzieliły się na kilka części. Istniały Bartodzieje Bankowe, Bartodzieje Włościańskie, Bartodzieje przy Lesie, Bartodzieje Dwór (w okolicach ul. Orzeszkowej).
Ojciec Władysław, urodzony w 1896 r., na ochotnika poszedł do polskiego wojska w 1919 r. Rodzina do dziś ma jego książeczkę wojskową. Krótko pracował w hucie szkła „Rozali......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze