Dlaczego na Reymonta śmierdzi? Bo nie wszystkie kamienice zostały przypięte do nowej kanalizacji sanitarnej, odpowiada miasto. PGK zainstalowało filtry, ale to nie wystarcza.
Pewnie to kiedyś poczuliście, bo fetor w centrum miasta pojawia się dość często. Dokładnie na ulicy Reymonta, a jeszcze dokładniej, na tym wyremontowanym odcinku, który ma być wizytówką Radomska.
Wizytówka, czyli odcinek od skrzyżowania z Narutowicza do skrzyżowania z Żeromskiego, kosztował ponad 6,5 mln zł, przebudowa trwała bardzo długo. Przedłużyła się, ponieważ nie pomyślano wcześniej o tym, że przy pracach ziemnych prowadzonych w historycznym centrum miasta można trafić na odkrycia, które zainteresują archeologów. I natrafiono. Przede wszystkim na pozostałości po cmentarzu, a więc ludzkie szczątki. I archeolodzy pracowali kilka miesięcy, ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chodzą legendy, od ludów wędrownych przez słowian, ówczesnych Radomske przez Noworadomsko po Radomsko. Dawno dawno temu, przez tereny obcene w dolinie rzeki, było w okresie deszczowym bagienkowo, rzadka glinianka, specyfika tegoż materiału miała sporą substancję organiczną, niż inne, a dodatkowo była wilgotna (a dalej był jeszcze nie odkryty węgiel brunany), więc ludy w ówczesnych czasach, zbierały ją, na budowle prowizorycznych domków, lecz była też towrarem handlowym, pierwsze szlaki wędrowne, już rozpowszechniły ten teren w okolicy, i rozrastało się to w szybkim czasie, szlaki jedwabny i bursztynowy, to się przeplatało, został jeden, ze względów oczywistych. Niestety ta glinianka miała specyficzny zapach, organiczny, lecz dobrym był budulcem i miał też inne zastosowania, mniej znane. Przez okres przejściowy ludu wędrownego do słowian, dolina Radomszczańska obniżyła się, bardziej w obszarze działania rzeki, też zmianiała swój bieg. Kolejne wieki, działań przyrody, czynników ludzkich, naturalnych, warstwy powierzchniowe zmieniały się, akurat w miejcu najniższym uprawiano z początku rolę, nawadnioano teren, potem idące zmiany w osadnictwie i naturalnym przyroście ludności, zaczęto w ów prymitywny sposób urbanizować przestrzeń, jadnakże trudno było w obszarze przy rzece, dlatego postanowili zmienić bieg rzeki, i z wyższych terenów nieco zwieźć ziemi. To był trudny teren, lecz udało im się. Idąc dalej dalej w przód, powstały zagrody, te znane i nie znane, kościół drewniany, i nieopodal cmetarz. Dalej idąc mówiąc od drewnianej do murowanej, przez dzieje potopów, zaborów, zmieniała się urbanistyka, i zagospodarowanie przestrzenne, jedno niszczono, zasypywano, drugie budowano, domki, potem kamienice, jedni wiedzieli, drudzy nie, o historii. Po wielu latach z uporaniem się z fetorem, który i tak istniał, jakoś inżynierowie sładali w całość, budowle podziemne, w końcu dochodzimy do współczesności i wiemy na czym stoimy. na czym było przed rewitalizacją i po. Problem fetoru był i zawsze będzie, to taki teren, a infrastruktura coraz nowocześniejsza, ta pod ziemią i nadal fetor. Co jest nie tak, albo tak z tym że ciągle nos wyczówa powonienie do wyczówania zmian aromatycznych. Zapewne jakiś szkopuł tkwi w szczegółach, nawet urbanistycznych. Tam gdzie wiatry są ciche, to najbardziej czuć. Jak wartki jest podziemny strumień ściekowy? gdzie ma spad, i wpad? Kiedyś rzeka, teraz inaczej? są prądy wsteczne? czy może to burzówka? Jakby nie patrzeń na tyle betonu, i skał, to nie powinno się przedostać.
Chodzą legendy, od ludów wędrownych przez słowian, ówczesnych Radomske przez Noworadomsko po Radomsko. Dawno dawno temu, przez tereny obcene w dolinie rzeki, było w okresie deszczowym bagienkowo, rzadka glinianka, specyfika tegoż materiału miała sporą substancję organiczną, niż inne, a dodatkowo była wilgotna (a dalej był jeszcze nie odkryty węgiel brunany), więc ludy w ówczesnych czasach, zbierały ją, na budowle prowizorycznych domków, lecz była też towrarem handlowym, pierwsze szlaki wędrowne, już rozpowszechniły ten teren w okolicy, i rozrastało się to w szybkim czasie, szlaki jedwabny i bursztynowy, to się przeplatało, został jeden, ze względów oczywistych. Niestety ta glinianka miała specyficzny zapach, organiczny, lecz dobrym był budulcem i miał też inne zastosowania, mniej znane. Przez okres przejściowy ludu wędrownego do słowian, dolina Radomszczańska obniżyła się, bardziej w obszarze działania rzeki, też zmianiała swój bieg. Kolejne wieki, działań przyrody, czynników ludzkich, naturalnych, warstwy powierzchniowe zmieniały się, akurat w miejcu najniższym uprawiano z początku rolę, nawadnioano teren, potem idące zmiany w osadnictwie i naturalnym przyroście ludności, zaczęto w ów prymitywny sposób urbanizować przestrzeń, jadnakże trudno było w obszarze przy rzece, dlatego postanowili zmienić bieg rzeki, i z wyższych terenów nieco zwieźć ziemi. To był trudny teren, lecz udało im się. Idąc dalej dalej w przód, powstały zagrody, te znane i nie znane, kościół drewniany, i nieopodal cmetarz. Dalej idąc mówiąc od drewnianej do murowanej, przez dzieje potopów, zaborów, zmieniała się urbanistyka, i zagospodarowanie przestrzenne, jedno niszczono, zasypywano, drugie budowano, domki, potem kamienice, jedni wiedzieli, drudzy nie, o historii. Po wielu latach z uporaniem się z fetorem, który i tak istniał, jakoś inżynierowie sładali w całość, budowle podziemne, w końcu dochodzimy do współczesności i wiemy na czym stoimy. na czym było przed rewitalizacją i po. Problem fetoru był i zawsze będzie, to taki teren, a infrastruktura coraz nowocześniejsza, ta pod ziemią i nadal fetor. Co jest nie tak, albo tak z tym że ciągle nos wyczówa powonienie do wyczówania zmian aromatycznych. Zapewne jakiś szkopuł tkwi w szczegółach, nawet urbanistycznych. Tam gdzie wiatry są ciche, to najbardziej czuć. Jak wartki jest podziemny strumień ściekowy? gdzie ma spad, i wpad? Kiedyś rzeka, teraz inaczej? są prądy wsteczne? czy może to burzówka? Jakby nie patrzeń na tyle betonu, i skał, to nie powinno się przedostać.