Andrzej Chodura, pierwszy przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej oraz dyrektor gimnazjum, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
Już latem 1945 r. spotykał się z przejawami agresji fizycznej, został pobity, kilka tygodni spędził w szpitalu. W obradach MRN nie brał udziału od sierpnia do września 1945 r. Mówił znajomym, że otrzymywał anonimowe pogróżki. Żądano od niego, by odszedł ze szkoły, przerwał działalność partyjną i wyjechał z miasta na stałe. W domu trzymał broń.
Kto na niego nastawał? Niewątpliwie był członkiem nowej elity, ale w takiej sytuacji ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 97% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze