Składowsko odpadów, spalarnia śmieci, wysypisko, wielka chlewnia - takie inwestycje będą mogły powstać tuż obok nas. Dla lokalnych społeczności, takich jak nasza - Radomska, Kamieńska, Przedborza, Gidel, Żytna i reszty gmin naszego powiatu - nowe prawo jest kluczowe. Może zmienić nasze życie. Dosłownie - zamienić je w piekło.
Przy tej ustawie Lex Szyszko, dzięki której na początku 2017 roku wycięto w Polsce miliony drzew, to pestka. Choć formalnie to nowelizacja ustawy o ocenach oddziaływania na środowisko, tak naprawdę zmienia wszystko.

Dziś każdy mieszkaniec, na którego nieruchomość może wpływać planowana inwestycja, może być stroną w postepowaniu. To dzięki temu udaje się zablokować uciążliwe inwestycje.
Sądy uznają za strony postępowania najbliższych sąsiadów planowanej inwestycji, a także osoby, których nieruchomości - choć bezpośrednio nie graniczą z inwestycją - będą narażone na powodowane przez nią uciążliwości. Na przykład hałas lub zanieczyszczenia.
Teraz to się zmieni. Nowa ustawa wprowadza kryterium odległości. Dokładnie - do 100 metrów. Kto ma nieruchomość w tej granicy, może być stroną w postępowaniu o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Każdy inny - nie. Ta odległość ma być liczona nie od granicy działki, ale od miejsca, gdzie powstanie inwestycja.
Jak uzasadniane są zmiany? Obroną inwestorów. W uzasadnieniu napisano, że dzisiejsze prawo jest dla nich nieprzyjazne, naraża ich na duże koszty.
Kto wyszedł z pomysłem zmian? Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Instytucja, która powinna dbać io przyrodę i jakość środowiska.
Przeciw ustawie protestuje Rzecznik Praw Obywastelskich i ekolodzy. W przyszłym tygodniu ma się nią zająć Senat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze