Gdy pytamy, czy nie kusiła ją nigdy myśl by przenieść się do Warszawy czy Poznania i tam otworzyć prywatną szkołę, odpowiada: - Miałam takie propozycje. Ale nie mam takich ambicji.
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Śpiewała pani jako dziecko?
VIOLETTA OJRZYŃSKA: - Oczywiście.
Pamięta pani swój pierwszy występ?
- Śpiewałam na imprezach rodzinnych, mój ojciec był muzykiem. Więc na pewno to było tam. Wymyślałam na poczekaniu teksty w sobie tylko znanym języku i chwaliłam się, że potrafię śpiewać na przykład po angielsku albo rosyjsku. Oczywiście kompletnie nie znałam tych języków.
A publiczne występy?
- Zaczynałam swoją przygodę z muzyką w szkole podstawowej, w latach 80. Chodziłam do szkoły w Truskolasach. Stamtąd pochodzi mi......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze