Reklama

Romans z inflacją: radomszczanie opowiadają, jak sobie radzą z drożyzną. „Zacząłem jeździć jak taksiarz w kursie"

04/05/2022 20:00

Już nie kupuję markowej chemii czy kosmetyków. Wszystko z dyskontu. Ostatnio po raz pierwszy w życiu byłem na ciuchach. Córka mi naraiła. Potrzebowałem spodni. Kupiłem dwie pary za jedyne trzy dychy. Żona się ucieszyła - radomszczanie opowiadają, jak sobie radzą z rosnącymi cenami.

Lilka, mama dwójki dzieci w wieku szkolnym:

Jak mi się żyje z inflacją? Ciężko. Kiedyś nie miałam problemu ze zwykłymi zakupami, na przykład owoców. Teraz z każdym zakupem czekam na promocję. Chodzę po sklepie i wypatruję tańszych bananów, jabłek, winogron. Tak, jeszcze mnie na nie stać. Ale nie wiem, jak będzie za chwilę, bo ceny szaleją. Jak kilogram bananów może kosztować 7 zł? Oszaleli. Zresztą, na zakupy chodzę tylko do najtańszych dyskontów. Choć w sumie, teraz to wszystkie są drogie.

Zrezygnowałam z chodzenia po sklepach z ciuchami, butami. Chyba, że czegoś naprawdę będę potrzebować. Ale i tak na pierwszym miej......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 94% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości