Już nie kupuję markowej chemii czy kosmetyków. Wszystko z dyskontu. Ostatnio po raz pierwszy w życiu byłem na ciuchach. Córka mi naraiła. Potrzebowałem spodni. Kupiłem dwie pary za jedyne trzy dychy. Żona się ucieszyła - radomszczanie opowiadają, jak sobie radzą z rosnącymi cenami.
Lilka, mama dwójki dzieci w wieku szkolnym:
Jak mi się żyje z inflacją? Ciężko. Kiedyś nie miałam problemu ze zwykłymi zakupami, na przykład owoców. Teraz z każdym zakupem czekam na promocję. Chodzę po sklepie i wypatruję tańszych bananów, jabłek, winogron. Tak, jeszcze mnie na nie stać. Ale nie wiem, jak będzie za chwilę, bo ceny szaleją. Jak kilogram bananów może kosztować 7 zł? Oszaleli. Zresztą, na zakupy chodzę tylko do najtańszych dyskontów. Choć w sumie, teraz to wszystkie są drogie.
Zrezygnowałam z chodzenia po sklepach z ciuchami, butami. Chyba, że czegoś naprawdę będę potrzebować. Ale i tak na pierwszym miej......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze