Kibice nie są zadowoleni z wyników, jakie uzyskuje ich drużyna, i postanowili... porozmawiać z piłkarzami. Przyszli do nich do szatni.

(Fot. RKS Radomsko - przegrany 0:4 mecz z Polonią Warszawa)
Jak informuje nas oficer prasowy KPP Radomsko podinspektor Wojciech Auguścik, rzeczywiście doszło do wtargnięcia kibiców RKS-u do szatni po niedzielnym meczu z Polonią na stadionie przy Brzeźnickiej 26.
Po ostatnim gwizdku sędziego kibice zaczęli skandować: chodźcie do nas! Policjanci byli przekonani, że może dojść do konfrontacji z kibicami z Warszawy i zajęli odpowiednie stanowiska, żeby temu zapobiec. Tymczasem kibice z Radomska zachęcali do wyjścia nie kibiców przeciwnej drużyny, ale miejscowych piłkarzy. I skierowali się do szatni.
Kiedy do środka wtargnęli kibice szef ochrony stadionu poprosił o pomoc policję. Jednak po chwili policjanci usłyszeli: że ich obecności w szatni nikt z klubu sobie nie życzy.
- Pozostaliśmy przed szatnią, w środku zostało czterech kibiców, jako przedstawiciele, którzy mieli rozmawiać z piłkarzami i władzami klubu - mówi Gazecie podinspektor Auguścik. Rozmowa trwała kwadrans. W tym czasie pozostali kibice zostali wyproszeni poza teren stadionu.
- Potem ta czwórka wyszła z szatni i wszyscy się rozeszli - dodaje policjant.
W tej sprawie nikt nie zgłaszał oficjalnego zawiadomienia, policja nie prowadzi żadnych czynności.
Prezes RKS Radosław Pawelec mów Gazecie, że o zajściu słyszał, ale nie było go wczoraj na stadionie, nie chce go więc komentować. Przynajmniej do popołudniowego spotkania z zarządem. - Jeśli rzeczywiście doszło do wtargnięcia kibiców do szatni, to jest sytuacja niedopuszczalna - mówi krótko i dodaje, że najpierw musi poznać wszystkie okoliczności zajścia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze