- Zadzwoniłam do biura pani poseł Milczanowskiej, bo gdzieś czytałam, że od stycznia kasa na dworcu PKP w naszym mieście ma być znów czynna - opowiada zdenerwowana Czytelniczka. - I od jakiegoś mężczyzny usłyszałam, że on to pierwsze słyszy!
Kobieta nie kryje emocji.
- Niech pani Milczanowska sobie nie myśli! Że może zapomnieć o swoich ludziach, o tych, którzy na nią głosowali. Bo myśmy głosowały! Jednak jeśli kasy na dworcu nie otworzą, to na pewno już drugi raz tego nie zrobimy! Albo w ogóle nie pójdziemy do wyborów!
Nasza Czytelniczka mówi, że razem z koleżankami przygotowały pismo do posłanki Prawa i Sprawiedliwości, do ministerstw, i właśnie zbierają podpisy. Jak skończą, na pewno je wyślą. Bo nie mają zamiaru dłużej czekać.
- W zeszłym roku w lipcu jechaliśmy na wakacje we Władysławowie - opowiada. - Miejsce zarezerwowane, we trzy rodziny przychodzimy na dworzec w Radomsku, z tobołami, chcemy kupić bilet w pociągu. Skoro kasy nie ma, a wszyscy trąbią, że u konduktora można, to tak chcieliśmy zrobić. I co? I nic! Powiedział, że musimy mieć wykupione miejscówki, inaczej nas do pociągu nie wpuści. A jeśli wejdziemy do innego wagonu, to nam mandat wystawi!
Radomszczanka dodaje, że część wycieczkowiczów zrezygnowała, a część pojechała najpierw do Częstochowy, a stamtąd do Władysławowa.
- Tyle lat kasa była i była i zawsze można było kupić bilet bez problemu, w każdej chwili! A teraz co? Jeśli kasy nie będzie, naszych głosów na pewno też nie! - zapowiada zdecydowanym tonem.
Pod pismem jest już ponad 160 podpisów.
- A lista ciągle się wydłuża. W poprzednich wyborach wszyscy głosowaliśmy na PiS, ale widzimy, że PiS ma nas za nic. Obiecujemy, że dołożymy starań, że odwdzięczymy się przy następnych wyborach za otwarcie kasy, a szczególnie za jej brak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szantażem chce i nagonką podjudzać ludzi do buntu. Niezły materiał na przewód sądowy. A Gazeta R-ńska chętnie pisze o tym, może niech zajmie się taką postawą obywatela. Bo grzecznie napisać "Kobieta nie kryje emocji" to delikatnie aprobować.
Szantażem chce i nagonką podjudzać ludzi do buntu. Niezły materiał na przewód sądowy. A Gazeta R-ńska chętnie pisze o tym, może niech zajmie się taką postawą obywatela. Bo grzecznie napisać "Kobieta nie kryje emocji" to delikatnie aprobować.