- Chodzę za tym od trzech lat i dalej nic, byłem już u wszystkich - mówi mieszkaniec osiedla Tysiąclecia. - Kiwają głowami, potakują i obiecują, że się tym zajmą, ale nic nie robią. Naprawdę nie można zrobić malutkiego chodniczka? - nie może uwierzyć radomszczanin.
Mężczyzna mówi, że może zbyt skromna robota, nie można nazwać jej inwestycję i przecinać wstęgi na otwarciu, choć w Polsce zdarzało się, że wstęgę przecinano już po wybudowaniu wyniesionego skrzyżowania na jakimś osiedlu. I wtedy śmiał się cały kraj. On się nie śmieje.
- Bo z czego się tu śmiać, jak nikt w mieście nie słucha i nie potrafi załatwić tak prostej, wydawałoby się rzeczy - nasz Czytelnik podkreśla, że był u każdej władzy i do tej pory nie ma rezultatu.
A chodzi o ścieżkę, którą naturalnie wydeptali przechodnie. Ci, którzy idą i wracają z Carrefoura, alby idący do Szpitala Powiatowego. Skracają sobie drogę, zamiast iść wzdłuż ulicy Piastowskiej idą przy supermarkecie i dalej do przejścia dla pieszych przy przystanku autobusowym na ulicy Jagiellońskiej.
- Kiedy jest ciepło nie ma problemu. Jednak kiedy tylko trochę popada z tej gliny, bo takie jest to podłoże, tworzy się bardzo śliskie błoto. A przecież do szpitala często idą ludzie starsi, o kulach, zresztą młody i sprawny też może orła wywinąć. A wystarczyłoby to trochę utwardzić i już. Niewielkim kosztem, nie trzeba wielkich projektów i kilometrów kostki. Chodzi o to, żeby nie grzęznąć po kostki w błocie. Bo ludzie i tak będą tam chodzić, bo tak jest im wygodniej. A chodzi ich tam w ciągu dnia bardzo dużo, wystarczy przystanąć na chwilę, żeby się przekonać.
Radomszczanin dodaje, że na świecie, zanim zaplanuje się chodniki np. w parkach, daje sie ludziom samemu je wyznaczyć. Powstają tam, gdzie ludzie ich potrzebują, a nie tak, gdzie sobie wymyślił projektant. - Bo potem i tak trawa jest wydeptana obok chodnika. Zresztą tu nie trzeba chodnika, tylko utwardzenia. Chodzę za tym i chodzę, ale wychodzić nie mogę. Na razie się nie poddaję. Bo może ktoś dostrzeże, że ma w tym interes? Miasto, starostwo, sklep albo szpital.
Pytamy w starostwie, bo Jagiellońska to ulica powiatowa. W wydziale zarządzania drogami słyszymy, że sprawa jest jednak trochę skomplikowana. Dlaczego? Bo jak spojrzy się geodezyjne mapki, to ścieżka ciągnie się przez pięć działek. Jedna rzeczywiście jest starostwa, to tzw. pas drogowy. Kilka metrów. I tam położenie kostki to pewnie jakieś 2, może 3 tys. zł. Trzeba by ją jednak było położyć na czterech pozostałych, a wtedy może kosztować to już 20 albo 30 tys. Pytanie, czy ktoś chciałby wydać takie pieniądze?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze