Dyktafon miał być w długopisie. Podsłuchiwać miała jedna urzędniczka drugą. Miała, bo gdy padło oskarżenie, a długopis rozkręcono i sprawdzono, okazało się, że żadnego podsłuchu nie ma. Był za to półtora roku wcześniej, w innym wydziale, w październiku 2023.
O podsłuchach pierwszy publicznie napisał na swoim profilu Facebookowym w ubiegłym tygodniu poseł Krzysztof Ciecióra (OdNowa, klub PiS):
„Mamy do czynienia z politycznymi zwolnieniami, podsłuchiwaniem pracowników, hejtem w internecie, aferą KPO, czy największym w historii zarządem powiatu. Jednak najbardziej bulwersujący jest fakt, że członkowie zarządu powiatu - radni Platformy Obywatelskiej, PSL-u i Wspólnego Samorządu - dokonali zmian w statucie starostwa tylko po to, by wypłacić sobie ogromne pieniądze.”
Reklama
Plotki o aferze podsłuchowej w starostwie krążą po korytarzach od kilku tygodni. Sprawdzaliśmy je, ale nie udało się nam niczego potwierdzić. Po publikacji posła sprawdziliśmy jeszcze raz.
Według naszych ustaleń, w czerwcu jedna z pracownic zgłosiła przełożonym, że może być podsłuchiwana przez współpracowniczkę z wydziału. Urządzenie nagrywające miało być zainstalowane w długopisie. Po zgłoszeniu informatyk obfotografował długopis, potem do starosty Łukasz Więcka wezwany został pracownik, który rzekomo miał nagrywać. W obecności informatyka poproszono go o rozkręcenie długopisu. Zrobił to, żadnych urządzeń nagrywających nie znaleziono.
Pomówiony pracownik postanowił odejść z pracy.
Podobna sytuacja zdarzyła się w starostwie w 2023 roku, z tym, że wtedy nagrywanie potwierdzono. Wtedy doszło do konfliktu między pracownikami innego wydziału. Jeden zaczął nagrywać drugiego. Zostało to zgłoszone i potwierdzone. Pracownik został ukarany upomnieniem.
Wystąpiliśmy do starostwa o komentarz. Starosta Łukasz Więcek odpowiedział:
- Rozumiem, że pan poseł Krzysztof Ciecióra pisząc o podsłuchiwaniu pracowników w starostwie w Radomsku miał na myśli sytuację z 2023 roku, kiedy PiS rządził w starostwie. Od tamtego czasu nie stwierdzono podobnych przypadków. W tym roku miała miejsce sytuacja, w której jeden pracownik zgłosił obawy, że jest nagrywany, przez współpracownika. Sytuacja została natychmiast wyjaśniona i nie potwierdziła się.
Więcek dodaje, że „pozostałe informacje to tylko brudna i cyniczna gra polityczna”.
- Zadaję pytanie: konkretnie, który pracownik został w starostwie politycznie zwolniony i konkretnie który był podsłuchiwany lub zgłosił takie obawy? Tylko proszę o konkretny, a nie kluczenie typu „docierają do mnie różne informacje” - zaznacza. - Poseł, który otrzymuje takie informacje, powinien je zweryfikować zanim przekaże je dalej. Chyba, że celem tego wpisu było szerzenie nieprawdy. Mam wrażenie, że im więcej w powiecie udaje nam się osiągnąć, tym bardziej radni i posłowie PiS-u dostają politycznej frustracji i popadają w absurdy.
Poseł Ciecióra odpowiada: - Zawsze wszystko wina PiS-u. Ja nie jestem detektywem, ale jak przychodzą do mnie ludzie i mówią, że starosta na spotkaniach mówi pracownikom, że i tak wszystko wie, co o mnie mówili, to brzmi przerażająco.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A czy wierzysz Czytelniku w to, co mówi starosta….. ja po akcji 400 zł podwyżki nie wierzę w ani jedno jego słowo.
A może miała kilka długopisów?
Ta od długopisu to podobno kolejna z zatrudnionych przez Więcka żon biznesmenów związanych z Platformą. Kolejna Pani z przerostem formy nad treścią.
GR musicie zacząć zaglądać do palarni papierosów w starostwie, to będzie na bieżąco
A czy wierzysz Czytelniku w to, co mówi starosta….. ja po akcji 400 zł podwyżki nie wierzę w ani jedno jego słowo.
A może miała kilka długopisów?
Ta od długopisu to podobno kolejna z zatrudnionych przez Więcka żon biznesmenów związanych z Platformą. Kolejna Pani z przerostem formy nad treścią.