Grzybami pachnie mój dom. Sypnęło prawdziwkami i maślakami, ale moje serce nadal należy do kurek. Bo w pierwsze chłody pogranicza lata i jesieni złota zupa z tych niepozornych grzybów otula jak koc.
Sezon na kurki zawsze jest dla mnie za krótki. Najeść się na zapas? No nie da się, choćby nie wiem, jak próbować. Tak samo jak truskawek, czereśni czy szparagów. Dzielnie jednak próbuję i stawiam je na stole przy każdej niemal okazji - od śniadania do kolacji. Z makaronem? Dlaczego nie. Albo z puszystym omletem na śniadanie. W każdej formie to po prostu eksplozja smaku.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze