Rząd zrobił majstersztyk socjo-psychologiczny: wmówił ludziom, że chodzi o dobrą zmianę, podczas gdy jak się okazało chodzi o dobrą zamianę. PO nie dokonała dobrej zmiany, wiele środowisk utraciło więc poczucie godności, gołym okiem było widać, że pycha kroczyła z przytupem. Ich następcy odkryli jaka tkwi tu energia i wykorzystali ją do zdobycia władzy. Hasło wstajemy z kolan oznaczało przywracanie godności tej części elektoratu. Teraz ta energia służy do jej utrzymania. Trzeba ją tylko podgrzewać. - O tym, jak się zarządza społeczeństwem, rozmawiamy z Ireneuszem Kaczmarczykiem*
*Ireneusz Kaczmarczyk, doktor nauk humanistycznych, socjolog, wykładowca akademicki, specjalista w zakresie tworzenia kultury organizacyjnej, poeta. Pochodzi z Radomska, tu ukończył I Liceum Ogólnokształcące
GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: To co się z nami stało, że się tak podzieliliśmy?
IRENEUSZ KACZMARCZYK: - To długa historia. Pamięta pan taki termin „homo sovieticus”?
Funkcjonował na początku lat 90.
- Mamy też polską wersję zmiany człowieka przez system. Rozbierzmy ten proces na poziomie socjopsychologicznym. Ludźmi kierują dwa motywy. Korzyści, rozumiane też jako bezpiecze......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze