Reklama

Proboszczu, pora powiedzieć: Przepraszam. Ofiarom, rodzinom, parafianom, radomszczanom [Komentarz]

Od sześciu lat, odkąd opinia publiczna wie o sprawie molestowania dzieci w parafii św. Lamberta, proboszcz Antoni Arkit milczy. Ani wyjaśnienia, ani komentarza, ani słowa „przepraszam”. Nie wiem, czy proboszcz liczy, że sprawa w końcu przycichnie. Nie przycicha.

Andrzej Andrysiak, aa@radomszczanska.pl

Każda osoba publiczna - polityk, samorządowiec, dziennikarz, proboszcz parafii – podlega publicznej ocenia. Czy to słowa, czy czyny - jeśli dotyczą przestrzeni publicznej, mogą być komentowane i oceniane. Na tym polega debata. Rozumieją tę prawidłowość politycy i samorządowcy, i choć często zgrzytają zębami na te oceny, to jednak nie przychodzi im do głowy, by innych tego prawa pozbawiać. 

Wyjątkiem są hierarchowie kościoła. Oni jakąkolwiek krytyczną ocenę działań bądź słów odbierają jako bezpośredni atak na wiarę. Ta linia obrony bywa skuteczna, trudno bowiem polemizować z tej pozycji, argumenty zaraz tracą moc i znaczenie. Stąd też często jałowe spory, które zamiast sedna, skupiają się na personaliach. 

Reklama

Ale w sprawie molestowania, do którego dochodziło na terenie parafii św. Lamberta, nie chodzi o spór. Tu  najważniejsza była krzywda dzieci. Nie chodzi też o personalia. Chodzi o system, który wymusza na ludziach kościoła niegodne zachowania.
Bo takim była próba ukrycia sprawy przez proboszcza Antoniego Arkita. 

Rzadko się zdarza, by było aż tak dużo dowodów winy. Ale nagrania, które w 2015 roku zarejestrował wikary - tknięty przeczuciem, że tak to właśnie będzie wyglądać - są jednoznaczne. Proboszcz postępował niegodnie, wbrew dobrym obyczajom, moralności, nawet wbrew wytycznym Kościoła, które nakazywał już wtedy informowanie o podobnych sprawach organy ścigania. Zamiast zatroszczyć się o ofiary i ich dobrostan, zamiast dokładnie rozeznać się w sprawie i zgłosić ją do odpowiednich organów - proboszcz Arkit kluczył, mnożył wątpliwości, podważał. Może nawet robił to w interesie Kościoła. Niestety, w źle pojętym interesie. Interesem Kościoła jest, by każdy wierny, zwłaszcza najmłodszy, czuł się w parafii i w świątyni bezpiecznie. To jest minimum, które proboszcz był zobowiązany zapewnić. 

Reklama

Zbyt wiele jest sygnałów, że do niecnych praktyk kościelnego dochodziło wcześniej, by je zignorować. To oznacza, że ofiar może być dużo więcej. Sprawca został już osądzony, odbył karę, teraz sąd uznał, że karę musi ponieść parafia. Sąd nie miał co do tego wątpliwości. 

Pora, by z ust proboszcza Antoniego Arkita padło słowo „Przepraszam”. Skierowane do ofiar, ich rodziców, parafian i radomszczan. Nie wiem, czy to zamknie sprawę, ale na pewno będzie dobrym krokiem ku przebaczeniu. Bo w tej sprawie przebaczenia potrzebuje nie tylko sprawca, ale też Kościół i osobiście proboszcz Arkit.

Reklama

Niech się w końcu stanie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości