Trzyetapowa inwestycja prowadzona przez PGK przy ulicy Wyszyńskiego ma wyprowadzić firmę z systemu ETS. Co to jest? Dlaczego dzięki temu radomszczanie mają płacić niższe rachunki?
Cykl powstaje w ramach grantu SERAPH, finansowanego przez Departament Stanu USA
Najpierw krótko o planach Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej dotyczących modernizacji ciepłowni przy Wyszyńskiego. Pierwszy etap to instalacja czterech kotłów olejowo-gazowych. Drugi - budowa kotła na biomasę. Trzeci - budowa spalarni odpadów (Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów), która ma produkować ciepło i energię. Już pierwszy etap pozwoli wyjść PGK z systemu ETS. Dziś kosztuje on miejską spółkę kilkanaście milionów rocznie.
Jak to działa?
System Handlu Emisjami (ETS) ma pomóc w walce ze zmianami klimatu. Wprowadziła go Unia Europejska, by ograniczyć emisję gazów cieplarnianych powodujących błyskawiczny (nie w skali tysięcy lat, a w skali dziesięcioleci) wzrost temperatury na Ziemi. Te gazy to przede wszystkim dwutlenek węgla i metan. Pośrednią przyczyną utworzenia systemu ETS był tak zwany Protokół z Kioto (miasto w Japonii), w którym uzgodniono, że państwa będą redukowały emisję gazów cieplarnianych.
System opiera się na odgórnym ustalaniu limitu emisji gazów cieplarnianych. Określa go Unia Europejska. Objęte systemem przedsiębiorstwa produkujące energię, transportowe, lotnicze otrzymują na początku roku darmowy pakiet emisji. Nie jest on wysoki. Jeśli chcą, muszą wyprodukować więcej gazów cieplarnianych niż wynosi limit, muszą dokupić dodatkowe prawa do emisji. Albo na aukcjach albo od innych firm, które swoich darmowych uprawnień nie wykorzystały. Firmy mogą też przetrzymać swoje uprawnienia, jeśli nie wykorzystają ich w konkretnym roku, ale planują w kolejnych.
Zakup dodatkowych praw do emisji na aukcjach odbywa się na dwóch platformach: dla Europy Środowej i dla Niemiec oraz dla Wielkiej Brytanii. Polska korzysta z tej pierwszej. Aukcja wygląda tak, że firma składa ofertę zakupu (500 lub 1000 uprawnień). Pieniądze ze sprzedaży emisji trafiają do budżetów poszczególnych państw.
W 2008 roku członkowie UE zobowiązali się, że przeznaczą co najmniej połowę kwoty z dochodów z aukcji na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i łagodzenie zmian klimatu.
Za prawidłowe działanie systemu ETS odpowiedzialna jest Komisja Europejska. Ona też może rozpocząć postępowanie przeciw krajowi, który narusza system.
ETS wprowadzano najpierw pilotażowo w 2005 roku. Stworzono wtedy infrastrukturę do raportowania i weryfikacji emisji.
Pierwszy okres rozliczeniowy (emisji) trwał od 2008 do 2012. Wtedy też system został rozszerzony o lotnictwo.
W systemie ETS ceny uprawnień do emisji zależą od popytu oraz od limitów emisji, nałożonych przez Unię. Im niższe limity i czym większe zapotrzebowanie, tym cena wyższa. Między 2012 a 2017 rokiem ceny były mniej więcej stałe, kilka euro za tonę. Na początku 2022 roku, tuż przed wybuchem wojny na Ukrainie, kosztowały już 90 euro. W pewnym momencie przebiły nawet 100 euro. Dziś kosztują 75. Trudno znaleźć eksperta, który prognozowałby spadek cen emisji w długiej perspektywie.
To właśnie prawa do emisji ciążą PGK. Rocznie kosztują teraz 15-16 mln. Zmiana rodzajów kotłów, a tym samym paliwa niezbędnego do produkcji ciepła spowoduje, że praw do emisji spółka nie będzie musiała kupować. Jak zapewniał tuż przed wyborami na spotkaniu z dziennikarzami prezes PGK Zbigniew Rybczyński, już jesienią należy spodziewać się spadku cen. Docelowo nawet o 30 procent.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze