Na około 5 tys. zł miesięcznie spółka Polregio obliczyła koszt, jaki musiałby ponieść urząd miasta, żeby kasa na dworcu PKP w Radomsku znów była czynna. Kasa została zamknięta, bo się nie opłacało.
Nie wszystko musi się opłacać, a państwo ma obowiązek dbać o swoich obywateli. Na przykład tych, którzy nie korzystają z Internetu, a są przecież tacy, i nie kupią biletu na pociąg w smartfonie czy komputerze. O tych, którzy chcieliby zrobić to tak jak robili wcześniej, analogowo, w okienku, mówiąc pani, którym pociągiem chcą jechać i którą klasą.
Miasto o dołożeniu kasy do kasy na dworcu słyszeć nie chce, choć to tylko 60 tys. zł rocznie. Nadzieję Porzuconym Podróżnym, tak nazwaliśmy kasę w zeszłym tygodniu, daje poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Milczanowska.
Jak zapewnia, toczą się rozmowy z prezesem Polregio, żeby jednak kasę w Radomsku przywrócić. Nie chce mówić o szczegółach, ale dodaje, że jest coraz bliżej szczęśliwego rozwiązania tej sprawy.
Bo, jak podkreśla, w Radomsku, zatrzymują się nie tylko pociągi regionalne, na które bilet można kupić w biletomacie. Na radomszczańskiej stacji zatrzymują się też pociągi Intercity, a biletów na nie w urządzeniu ustawionym na dworcu im. Stanisława Sojczyńskiego Warszyca nie ma.
Sa jeszcze podróże z przesiadkami, a w takich przypadkach brak kasy i kasjerki w okienku bardzo komplikuje życie podróżnym. W każdym razie poseł Milczanowska rozmawia i mówi Gazecie, że szansa na ponowne otwarcie jest bardzo duża.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie bardzo widzę tu problem . Bilet ze stacji gdzie nie ma kasy bez żadnego problemu i dodatkowych opłat można kupić u konduktora. Jako ciekawostkę mogę podać sytuację z mojego ostatniego przejazdu do Piotrkowa gdzie bilety kupione w pociągu były w sumie 2 zł tańsze niż te powrotne kupione w Piotrkowie w kasie ,choć ten sam przewoźnik. Podobno prowizja ,bo inna spółka obsługuje kasę. Wracając do tematu. Brak kasy to wizerunkowa 'wtopa' PKP , ale dopłaty miasta to wg. mnie ,w tej sytuacji, byłoby marnotrawienie publicznych pieniedzy.
Nie bardzo widzę tu problem . Bilet ze stacji gdzie nie ma kasy bez żadnego problemu i dodatkowych opłat można kupić u konduktora. Jako ciekawostkę mogę podać sytuację z mojego ostatniego przejazdu do Piotrkowa gdzie bilety kupione w pociągu były w sumie 2 zł tańsze niż te powrotne kupione w Piotrkowie w kasie ,choć ten sam przewoźnik. Podobno prowizja ,bo inna spółka obsługuje kasę. Wracając do tematu. Brak kasy to wizerunkowa 'wtopa' PKP , ale dopłaty miasta to wg. mnie ,w tej sytuacji, byłoby marnotrawienie publicznych pieniedzy.