Kiedy pracownik dostaje podwyżkę, powinien się cieszyć. Oni się nie cieszą. Są zdenerwowani. Nie: wkurzeni. Bo z czego się cieszyć, kiedy szef mówi „będzie pan zarabiał 450 zł więcej”, a za chwilę Polski Ład zabiera ci te pieniądze prawie w całości?
Ekonomiści mówią, że inflacja będzie dwucyfrowa. W sklepach drogo, że aż boli, a rachunki za prąd, gaz i mieszkanie puchną w oczach. Powiedzieć, że dobrze nie jest, to nie powiedzieć nic. W tej sytuacji każdy pracownik liczy na podwyżkę, która uratuje jego domowy budżet. Ale okazuje się, że kilkaset złotych niczego nie załatwia. Zamiast się cieszyć, człowiek ma ochotę przeklinać. I następnego dnia bardzo nie chce mu się iść do pracy.
Krzysztof, mężczyzna w wieku średnim, kierownik w jednym z zakładów w radomszczańskiej strefie. Na co dzień spokojny i stonowany.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze