Reklama

Polka o sytuacji w Austrii: Przed niezaszczepionymi ostrzegają nas jak przed trędowatymi

W Austrii wzrasta liczba zakażonych koronawirusem. Rząd federalny od kilku tygodni zaostrza ograniczenia. Po tym, gdy kraj znalazł się w czerwonej strefie, co oznacza, że na każde 100.000 mieszkańców choruje 1300, wprowadzono lockdown dla niezaszczepionych. Jak to wygląda z bliska? Rozmawiamy z Joanną, Polką mieszkającą w Austrii.

Katarzyna Snochowska, ks@radomszczanska.pl

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Czy sytuacja w Austrii rzeczywiście jest dramatyczna?

JOLANTA, mieszkanka Wiednia: - Jest. Jak słyszysz dane dotyczące zajętych łóżek i respiratorów w samym tylko Wiedniu, to wiesz, że trzeba na siebie uważać. Za chwilę może brakować łóżek. Jak w Bergamo.

Od poniedziałku obowiązuje u was lockdown, ale tylko dla niezaszczepionych. Co to znaczy dla was obywateli?

- Że jeśli nie jesteś zaszczepiona, to możesz wejść do sklepu z butami, ale ich nie kupisz. Co najwyżej możesz sobie kupić wodę mineralną do picia.

Reklama

Ale niezaszczepieni nie są pozamykani w domach?

- No nie. Ale obowiązuje ich wiele ograniczeń. Wychodzić mogą tylko dla zaspokojenia potrzeb życiowych. Mogą kupować podstawowe produkty, niezbędne do życia.

Co z pracą?

- Jeśli nie są zaszczepieni, to muszą posiadać ważny wynik testu PCR. Wcześniej był aktualny przez 72 godziny. Ostatnio skrócili termin do 48. Czyli co dwa dni musisz go ponawiać. 

Płatny, jak we Włoszech? Słyszałam, że tam kosztuje 50 euro.

- No właśnie nie. Dlatego do tej pory wielu się nie zaszczepiło. Gdyby przyszło im płacić, to sytuacja byłaby inna.

Reklama

Jak na te obostrzenia reagują ludzie?

- Słuchałam przemówienia kanclerza, gdy ogłaszał restrykcje. W pewnym momencie przerwał i mówi: „Słyszycie te krzyki za oknem? To protest antyszczepionkowców.” Rzeczywiście było ich słychać. Tyle, że to właśnie oni są ogniskiem zakażeń. Lepiej się do nich nie zbliżać. U nas przed nimi ostrzegają jak przed trędowatymi.

Nadal dostępne są teatry, kina, dyskoteki?

- Dla zaszczepionych. Z tym, że o ile do muzeum czy galerii wejdziesz za okazaniem zielonej karty, czyli tego certyfikatu lub kodu QR, to na dyskotece obowiązuje 2G Plus.

Reklama

Co to jest?

- To znaczy, że jesteś zaszczepionym ozdrowieńcem, z aktualnym wynikiem testu. To jest to plus. Do ubiegłego tygodnia obowiązywało 2G.

Ile czasu posiada się statut ozdrowieńca?

- 180 dni, czyli pół roku.

Zaszczepieni posiadają paszport covidowy jak w Polsce?

- Tak. U nas to się nazywa zielona karta. Taki certyfikat. Jednak w wielu miejscach pracy sama karta nie wystarczy. Mam koleżanki z branży medycznej, które oprócz tego co tydzień wykonują jeszcze test na koronawirusa. Tylko z wynikiem ujemnym są dopuszczane do pracy. Słyszałam, że podobnie jest w szkołach.

Reklama

Dezynfekujecie dłonie przed wejściem do budynków?

- Stoją te płyny tak samo, jak stały przed wakacjami. Wtedy ludzie namiętnie ich używali. Z czasem namiętność ustąpiła miejsca rutynie. Teraz przyszła obojętność.

Czy na ulicy obowiązują maseczki?

- Nie, choć wiele osób je nosi. Natomiast konieczne jest jej założenie w miejscach takich jak tramwaj, metro, sklep czy teatr. Z tym, że nie są to takie zwykłe maseczki, jak u w Polsce, tylko medyczne FFP2. W pomieszczeniach zamkniętych należy je bezwzględnie posiadać.

Reklama

Policja karze mandatami za ich brak?

- Nie spotkałam się z tym. Zwrócę ci jednak uwagę, że mówimy o Austriakach (śmiech). Tu raczej niewielu się wyłamuje.

Jesteś zaszczepiona?

- Tak, trzykrotnie. Najpierw w lutym przyjęłam Pfizera. We wrześniu powtórzyłam trzecią dawkę.

Czujesz się bezpieczna?

- Nie. Pewnie gdyby było można, wzięłabym czwartą.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości