W tym roku mamy wysyp grzybów. Do lasu wybierają się nie tylko ci doświadczeni, ale także tacy, którzy bywają tam rzadko. Zbierać, bo jest co, idą też osoby starsze. Czasem się gubią, a wtedy trzeba organizować akcję poszukiwawczą

W lesie wystarczy na chwilę stracić koncentrację, żeby okazało się, że nie wiemy skąd przyszliśmy i którędy powinniśmy wracać. Kilka kroków w złą stronę i nieszczęście gotowe. Jak mówi podkomisarz Włodzimierz Czapla z KPP w Radomsku, w każdym sezonie grzybowym dochodzi do zaginięć. W tym roku było ich już kilka w całym województwie. W takiej sytuacji na nogi stawiane są wszystkie służby, a akcje czasem trwają kilka, czasem kilkanaście godzin.
Czas odgrywa wielką rolę, ponieważ poszukiwany, który stracił orientację w terenie, z każdą godziną traci siły, wychładza się i odwadnia. Im jest starszy, tym zagrożenie większe. Policjant nie ukrywa, że najczęściej gubią się seniorzy. I to nawet w okolicach, które znają od dziecka.
- Bardzo ważne jest, żeby wychodząc do lasu zabrać ze sobą telefon komórkowy, koniecznie naładowany - mówi podkomisarz Czapla. - Jeśli nie pamięta o tym grzybiarz, warto, żeby przypomniał ktoś z rodziny. Jeśli osoba zagubiona posiada przy sobie działający telefon może zostać szybko zlokalizowana, a im szybciej zostanie odnaleziona, tym szybciej zostanie jej udzielona fachowa pomoc.
Dodaje, że wychodząc na grzyby, należy poinformować kogoś z rodziny gdzie konkretnie się wybieramy i jak długo zamierzamy tam zostać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze