O podjazdach i hamowaniu na zjazdach, czyli jechali przez Słowenię

Jadą rowerami do Rzymu. Dali sobie na to dwa tygodnie. Wśród nich niepełnosprawny Michał Ludwiczak z Kamieńska, który chce pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ich podróż relacjonujemy na radomszczanska.pl.

Relacja uczestnika wyprawy Artura Szpondera:
- W Słowenii nawet z górki jest pod górkę. W piękny słoneczny dzień przyszło nam się mierzyć ze 105 kilometrowym etapem do Rimskij Teplice. Praktycznie cała trasa była naszpikowana krótszymi bądź dłuższymi podjazdami, które niewątpliwie męczyły, ale widok na szczycie rekompensował włożony trud. W szczytowym momencie licznik pokazał mi 18% nachylenia, co jest wynikiem bardziej niż znaczącym, jednak Michał dał radę również tej "górce". Słowenia to mocno wyżynny kraj, o czym możemy przekonać się w całej rozciągłości. Dziś podróż zajęła nam około 8 godzin, co jest bardzo przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę charakter trasy oraz styl jazdy Michała, który musi mocno hamować na zjazdach... A i ja dziś podchodziłem do nich z większym respektem po wczorajszej przygodzie.
Można wspomóc rehabilitację Michała Ludwiczaka, wpłacając na ten cel pieniądze. Można to zrobić w tym miejscu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze