Zakładam przed lustrem letnią sukieneczkę. Uświadomiłam sobie, że nóg to ja dziś odkryć nie mogę. Wczoraj zapomniałam naładować depilator. Szukam długich spodni, choć upał. Wyszykowana do pracy robię śniadanie. Wyjmując mleko z szafki zahaczam o słoiczek z przecierem pomidorowym. Czerwona maź rozbryzguje się po podłodze i moich jasnych spodniach. Myślę: wszystkie znaki na niebie i ziemi chyba wskazują mi, żeby dziś nie iść do pracy
Danuta Andrysiak, ad@radomszczanska.pl
PONIEDZIAŁEK. Niektórzy nie lubią poniedziałków, bo to pierwszy dzień po we......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze