- Właściwie to ja oszczędzałam wodę już wcześniej, nie znałam wtedy jeszcze pojęcia szara woda. W każdym razie artykuł, na który trafiłam w 2017 roku, tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że to dobre rozwiązanie.
Pani Małgorzata dodaje, że nie zna nikogo, kto robiłby w swoim domu lub mieszkaniu to co ona, czyli oszczędzał wodę. Ona robi tak od kilku lat i nie żałuje.
- Zaczęło się w sumie od tego, że w pewnym momencie myjąc włosy postanowiłam nie wypuszczać po prostu tej wody, tylko zebrać ją do wiaderka - opowiada. - Można się zdziwić, ile wody wykorzystujemy do tej czynności. I jeśli policzymy, ile razy w tygodniu myjemy głowę, to okaże się, że takich wiaderek będzie kilka. Ja to plastikowe wiaderko pod kranem w swojej wannie zostawiłam na stałe. I nie żałuję.
Wodę z mycia włosów czy z małego ręcznego prania drobnych ubrań pani Małgorzata wykorzystuje do mycia podłogi.
- Przecież ta woda nie jest jakoś bardzo brudna, jest w niej tylko szampon. Wystarczy dodać jakiegoś detergentu i można umyć podłogi. Będą czyste jak po myciu źródlaną wodą prosto z kranu. A potem w ręce wpadł mi artykuł o szarej wodzie. Od razu wiedziałam, że ja już właściwie zaczęłam.
Szara woda w domu radomszczanki wykorzystywana jest do spłukiwania sedesu. Jak mówi, rozumie, że może być to kłopot, jeśli ktoś ma osobno toaletę i łazienkę.
- Ja mam razem i jest pewnie łatwiej wygodniej, ale jestem pewna, że gdybym musiała pójść z wiaderkiem do drugiego pomieszczenia, też bym tak robiła. Dlaczego? Bo to bardzo ważne. Za chwilę w naszym województwie zabraknie wody. Któregoś dnia odkręcimy kran i nie poleci z niego ani kropla. To nie jest przesada a realne zagrożenie. Tylko nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Nie szanujemy wody, nie szanujemy przyrody.
Jako przykład nasza Czytelniczka podaje podlewanie trawników latem.
- W największe upały i suszę wylewane są hektolitry wody. Tymczasem trawę można podlewać wodą z mydlinami, nic się nie stanie. My zawsze jesteśmy gdzieś na końcu, a w Japonii instalacje wyglądają już tak, że myje się naczynia, a woda z ich spłukiwania nie idzie w odpływ, tylko płynie do spłuczki do toalety, żeby ją jeszcze raz wykorzystać.
Kolejny przykład to woda odkręcana przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w kilku miejscach w mieście w największe upały. Dla ochłody.
- Bardzo się denerwowałam, że odkręcono hydranty i woda płynie ulicą. To straszne marnotrawstwo. Mam wrażenie, że tylko jaj to tak widziałam, inni się cieszyli. Ktoś w spółce chyba jednak poszedł po rozum do głowy i teraz ustawiane są kurtyny, które dają mgiełkę. To o wiele lepsze.
Pani Małgorzata do aspektu ekologicznego dodaje też ekonomiczny.
- Nie liczyłam tego dokładnie, ale widzę wyraźnie, że mam mniejsze zużycie wody niż kiedyś. Nawet się zastanawiałam, czy ten, kto wystawia mi rachunek, nie myśli sobie, że ja się nie myję - śmieje się. - W każdym razie jestem szczęśliwa, że nie wykorzystuję cynicznie przyrody dla swojej wygody, a i rachunki mam niższe.
Ze swojego sposobu wykorzystywania tej samej wody jest zadowolona i poleca go innym.
- Możliwości jest wiele, w domach pewnie więcej, bo łatwiej to sobie zorganizować. Trzeba tylko przekonać domowników. Szara woda, gdybyśmy stosowali się do tego w większości, a nie wyjątkowo, może częściowo zaradzić problemowi suszy, który nas czeka, wcześniej czy później.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze