Nasz Czytelnik, pan Krzysztof, zastanawia się, czy topola berlińska, która rośnie przy remontowanej właśnie ulicy Żeromskiego, przetrwa prowadzone tam prace.
Nowy chodnik, jezdnia, oświetlenie. Za kilka miesięcy ta część miasta ma wyglądać zupełnie inaczej niż teraz. Według pierwszych planów, najstarsza w mieście topola berlińska miała iść pod piłę. Jak wyjaśniano w urzędzie miasta, drzewo rośnie zbyt blisko jezdni i nie da się go uratować.
Kiedy ci, którzy walczyli o ocalenie drzewa, tracili już nadzieję, niespodziewanie w urzędzie zmieniono decyzję - topola jednak ocaleje. Tak przesuniemy jezdnię, że będzie mogła dalej rosnąć. Te inne drzewa na skwerze trzeba jednak wyciąć.
Wielu radomszczan na pewno ta informacja bardzo ucieszyła. Bo mimo, że urzędnicy zapewniają, że przy każdej inwestycji sadzi się nowe drzewa w miejsca wyciętych starych, to jednak trzeba pamiętać o jednym. Wycinane są takie, które mają po kilkadziesiąt lat, to duże gatunki, które dają dużo cienia i filtrują dużo zanieczyszczonego smogiem powietrza. W ich miejsce sadzi się gatunki niskie i średnie, a przecież potrzebują one wieli lat, żeby osiągnąć swoje zakładane rozmiary. I nie wszystkie nowe nasadzenia się przyjmują. Jak np. drzewa posadzone wzdłuż ulicy Tysiąclecia na wysokości parkingu przed urzędem miasta. Jak już dawno zwrócili uwagę mieszkańcy, którzy często tamtędy przechodzą, wiele z nich zwyczajnie uschło, nie poradziły sobie z wielkimi letnimi upałami.
Teraz pan Krzysztof pyta, czy topola przy Żeromskiego przetrwa. Bo, jak pokazuje na wykonanych przez siebie zdjęciach, pracownicy firmy wykonującej prace, uszkodzili korzenie drzewa. martwi się, że jeszcze kilka tygodni i drzewo obumrze.
Ernest Rudnicki, radomszczański dendrolog, obejrzał dzisiaj topolę. I mówi Gazecie, że owszem, widać pewne uszkodzenia, ale na razie nie są duże. Ważne, żeby nie uszkodzić korzeni topoli bardziej. A co ważniejsze, to to, co zostanie wykonane wokół niej.
Dendrolog obawia się, że zostanie szczelnie zabudowana kostką brukową. A dla tego drzewa najlepszym rozwiązaniem byłby odkryty jak największy teren, tak, by jak najwięcej wody deszczowej trafiło do jego systemu korzeniowego.
- Nie znam projektu, ale znając dotychczasowe miejskie inwestycje wykonane w innych miejscach można spodziewać się kostki. Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem byłby jak największy trawnik w stronę kamienicy. A jeśli to nie jest możliwe, to ażurowe płyty, które przepuszczają wodę. Wtedy topola ma największe szanse na dalsze zdrowe życie.
Ernest Rudnicki dodaje, że jeśli firma nie będzie obchodzić się z drzewem ostrożnie, a potem nie będzie miało ono odpowiedniej ilości wody, mogą zacząć się problemy zdrowotne drzewa, może też wymagać wieli kosztownych zabiegów. A jego stan może się wyraźnie pogorszyć. Prawdopodobnie nie w ciągu tygodni, nawet nie miesięcy, ale po kilku latach na pewno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze