W latach 80., ludzie uprawiali tu nawet ziemniaki. Osiemdziesiąt procent działek to były warzywniaki. Dzisiaj przeważa rekreacja. Czy to źle? Nie, po prostu czasy się zmieniły
To właściwie miasto w mieście. Nie, miasteczko w mieście. Trzeba zachować skalę. Tylko ogrodzone. I mega zielone.
Tu też jest spory parking, są uliczki, na których widać nie tylko rowery, ale i samochody, bo przecież czasem trzeba podjechać pod sam dom. Przepraszam, domek, zapominam o skali.
W sumie w tym miejscu można zapomnieć o świecie. I przenieść się w ten inny, jakby nieco odrealniony. Wciąż jednak z realnymi sprawami do załatwienia, small talkami z sąsiadami, a nawet sąsiedzkimi sporami i plotkami. Bo tak się żyje na „RODOS”. Czyli w jednym z radomszczańskich ogrodów działkowych.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze