Trzymałem kciuki za Kamalę Harris, ale w jakąś rozpacz nie wpadłem po wygranej Trumpa. Sądząc po polskim Internecie, to mój dołek psychiczny powinien być przynajmniej wprost proporcjonalny do euforii naszej prawicy, z PiS na czele.
Radość PiS jest przeogromna. Gdzie i po co nagle schowali swoją dumę narodową robiąc Trumpowi owację na stojąco w Sejmie? Przecież to takie służalcze, poddańcze, niegodne „prawdziwego Polaka”. A jednak stało się, prawica zachowuje się, jakby to ona wygrała wybory, jakby to był jej triumf. Teraz już tylko czas na konsumpcję wygranej.
Wygrana Trumpa skomplikuje wiele spraw na świecie, ale jak będzie, tego nikt nie wie, bo cechą charakterystyczną tego człowieka jest nieprzewidywalność. Tak naprawdę największy problem mają z nim sami Amerykanie. Demokraci, to oczywiste, bo przegrali z kretesem. Republikanie z kolei niby są wygrani, obejmą administrac......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze