Wtorek, godzina 21.25, strażacy zostają wezwani do pożaru opuszczonego drewnianego domu przy ul. Chopina. Jedzie sześć zastępów. 30 strażaków walczy o to, żeby ogień nie przeniósł się na domy, które znajdują się kilka metrów obok. - Informowałem, że ten budynek stanowi zagrożenie, pisemnie w lutym - mówi Rafał Dębski, przewodniczący rady miasta

Jak mówi Gazecie kpt. Artur Bartosik pożar gasiły trzy zastępy straży zawodowej i trzy OSP. Strażacy na miejscu byli już 4 minuty od zgłoszenia. Cały drewniany budynek stał w ogniu, a płomienie przeniosły się na sąsiedni dom w budowie. Jego właściciel będzie musiał jeszcze raz położyć na nim dach. Straty oszacowano na ok. 150.000 zł, a wstępnie za przyczynę pożaru przyjęto podpalenie.
Kapitan Bartosik przyznaje, że w Radomsku takich starych, często opuszczonych domów i budynków gospodarczych, jest sporo. Stoją w tzw. gęstej zabudowie. W chłodniejsze noce chronią się w nich bezdomni, którzy rozpalają ogniska. Dochodzi do zaprószenia ognia. Bywa, że ktoś specjalnie podkłada ogień.
Czy można coś zrobić, zanim pojawią się płomienie? Straż pożarna takich narzędzi nie ma, ale inspektor nadzoru budowlanego jak najbardziej. Jeśli budynek stanowi zagrożenie, może nakazać jego rozbiórkę.

- I właśnie o takie rozwiązanie dopominałem się od kilku lat - mówi Gazecie przewodniczący Dębski. - Nie tylko w stosunku do pustostanu przy Chopina, gdzie mieszkańcy czuli się zagrożeni, jak widać nie bezpodstawnie. Mówiłem o tym na miejskich komisjach. A w lutym złożyłem, pismo do prezydenta w tej sprawie. Otrzymałem odpowiedź, że sprawę przekaże wydziałowi bezpieczeństwa. Od naczelnika tego wydziału dostałem odpowiedź, że poinformuje on inspektora nadzoru budowlanego. Nie wiem czy to zrobił - dodaje.
Chcieliśmy o to zapytać naczelnika wydziału bezpieczeństwa i porządku Jacka Paula. Nie odebrał telefonu, na SMS jeszcze nie odpisał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze