Reklama

Nie musi pan mieć studiów, by malować. Jan Depta wraca w rodzinne strony i spełnia swoje marzenie

Po latach wraca w rodzinne strony i spełnia swoje marzenie: będzie miał wystawę w radomszczańskim muzeum. Dawno temu rozmawiał na ten temat ze Stanisławem Sankowskim, znali się, utrzymywali kontakt. Założyciel muzeum powtarzał mu, że powinien w nim pokazać swoje obrazy. Jan Depta wyjechał daleko od Radomska. Udało się teraz, gdy postanowił wrócić. Na razie na kilka dni, ale w planach jest powrót na stałe w rodzinne strony

Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl

Urodził się w Radziechowicach Pierwszych w św. Mikołaja, 6 grudnia 1949 r. Rodzice, Józef i Genowefa, byli rolnikami. Już w szkole podstawowej zauważył, że lubi rysować i dobrze mu to wychodzi. Malarstwem interesował się mając 4-5 lat. Mniej więcej wtedy powstał jego pierwszy rysunek. Narysował portret Władzia Depty nazywanego w Radziechowicach „Chyra”.

- Jego pochwały były pierwszą zachętą dla mnie do dalszego rysowania i malowania. Chciałbym ten rysunek odnaleźć, może jest w rękach jego syna? - mówi pan Jan. Sztuka będzie mu towarzyszyła całe życie.

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 94% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości