Matka: - Do tego momentu nie wiedziałam co znaczy to słowo: zabezpieczenie. Teraz wiem, że po prostu odbierają ci dziecko, bo mogą, bo mają siłę, w majestacie prawa. Chcę, żeby syn wrócił do domu i odzyskał spokój. Urzędy odpowiadają: sprawa nie jest tak jednoznaczna
- Do dzisiaj nie rozumiem, jak to się mogło stać - w trakcie tej rozmowy radomszczanka (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) kilka razy będzie powstrzymywać płacz. - Syna nie ma w domu od maja, już pół roku walczę o to, żeby mi go oddali. A oni przenoszą go z jednej rodziny zastępczej do drugiej, jak zabawkę. Nie liczą się z tym, że wyrządzają mu wielką krzywdę.
Kobieta głęboko wzdycha, a potem zaczyna opowiadać. O synu, który ma dzisiaj 13 lat. Po rozwodzie z pierwszym mężem wychowuje go sama, do maja nie miała pojęcia, co znaczy słowo zabezpieczenie, i że dzisiaj wywołuje ono u niej dreszcz na plecac......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze