- Nie rozumiem, jak to mogło przyjść komuś do głowy - nie kryje złości rodzic jednego z podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. - Chcą oszczędzać na chorych, niepełnosprawnych dzieciach?! Serca nie mają?! To chore!
Rodzic mówi o zarządzie powiatu. SOSW podlega starostwu powiatowemu.
W czwartek 23 marca w ośrodku odbyło się spotkanie z rodzicami i nauczycielami.
- Usłyszeliśmy, że powiat szuka oszczędności, i że zlikwidują kuchnię. Powiedziano nam, że w zamian może jakiś catering, a teraz to już nawet o tym mowy nie ma. Gotować dla naszych dzieci ma kuchnia w bursie szkolnej po przeciwnej stronie ulicy.
Mówi, że nie tylko rodzice są oburzeni, nauczyciele, którzy pracują w SOSW, również.
- Każdego dnia ta kuchnia wydaje ponad 100 obiadów - wylicza. - To są dzieci niepełnosprawne, o specyficznej diecie, niektóre są leżące, trzeba je karmić. Nie można tak po prostu podjąć takiej decyzji. Kuchnia w bursie gotuje dla prawie już dorosłych ludzi, tam są uczniowie średnich szkół. To się nie może udać.
Rodzic zapowiada też, że przygotowywana jest petycja do władz powiatu, żeby z takich oszczędności się wycofać.
Fakt, że jest pomysł likwidacji kuchni, potwierdza dyrektorka SOSW Katarzyna Morga. Jednak w rozmowie z Gazetą uspokaja, że to na razie jakiś pomysł, a nie decyzja i że rozumie, że ludziom trudno pogodzić się ze zmianami. I że do rozmowy na ten temat będzie można wrócić nie wcześniej niż za dwa, może trzy miesiące.
- Na czwartkowym spotkaniu była też posłanka, której córka jest podopieczną ośrodka. Nie wiem, jak ona może się temu spokojnie przyglądać - zastanawia się rodzic, z którym rozmawialiśmy.
Zapytaliśmy posłankę Prawa i Sprawiedliwości Annę Milczanowską, jakie jest jej zdanie. Czekamy na odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze