- Tu niedługo nie zostanie już nikt - mówi pani Grażyna, która pracuje w lokalu gastronomicznym na dworcu PKP. - Kogo będzie stać na taki czynsz? Oni sobie otwarcia kasy robią, a ludzie do nas do baru przychodzą pytać, o której pociągi odjeżdżają
Janusz Kucharski, jk@radomszczanska.pl
W piątek 7 kwietnia uroczyście i oficjalnie otwierano kasę biletową na radomszczańskim dworcu PKP. Przez Internet przetoczyła się fala żartów, bo sam pomysł uroczystego otwierania kasy dla wielu mieszkańców jest kompletnie abstrakcyjny. Kasa została zamknięta dwa lata temu, bo się nie opłacała. Zaczęła się pandemia, spadła liczba pasażerów, spółka Polregio uznała, że nie ma co dokładać.
Mieszkańcy zaczęli protestować, pisać i interweniować, spółka zawarła porozumienie z urzędem miasta, który do kasy do......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na te prześmiewcze żarty i artykuły gazety genialnie odpowiedziała poseł Anna Milczanowska, że brakuje klasy, aby dobrze napisać o kasie.
Klasy raczej brakuje osobom, które w pokazowy sposób otwierają coś co powinno być standardem w średniej wielkości mieście...proponuję pozamykać jeszcze parę urzędów by potem móc je otworzyć w chwale...
Na te prześmiewcze żarty i artykuły gazety genialnie odpowiedziała poseł Anna Milczanowska, że brakuje klasy, aby dobrze napisać o kasie.
Klasy raczej brakuje osobom, które w pokazowy sposób otwierają coś co powinno być standardem w średniej wielkości mieście...proponuję pozamykać jeszcze parę urzędów by potem móc je otworzyć w chwale...