Reklama

Szymanek daleko w ME: Nie ma chemii między trenerem a zawodniczkami

Monika Szymanek z LKS Dobryszyce w poniedziałek wielkanocny w porannej, słabszej grupie grupie B, zajęła dopiero 6. miejsce podczas Mistrzostw Europy w Moskwie.

Szymanek rozpoczęła rwanie dość późno od ciężaru 78 kg, który niestety spaliła. Na szczęście 2. podejście już zaliczyła, choć też nie ustrzegła się błędu. Ostatnie podejście na 81 kg niestety też nie było udane.

W podrzucie,w którym zwykle odjeżdża swoim przeciwniczkom, najpierw zaliczyła 102, a później 106 kg. Ostatnie podejście na 110 kg, które było atakiem na jej rekord Polski, było kompletnie nieudane. W dwuboju dało jej to wynik 184 kg (rekord życiowy Szymanek wynosi 190 kg) i 6. miejsce. 

W grupie B zwyciężyła Hiszpanka Irene Martinez z wynikiem 193 kg (90 kg + 103 kg), która wyprzedziła Islandkę Thuridur Helgadottir – 191 kg (85 kg + 108 kg) i Niderlandkę Sanne Bijleveld - 190 kg (85 kg + 105 kg).

Reklama

Monika Szymanek podczas poniedziałkowego startu w Moskwie

- Monika, która po rwaniu zajmowała w grupie B 8. lokatę, w podrzucie była 2., co ostatecznie w tabeli przesunęło ją na 6. miejsce. Tak więc jeśli po południu w silniejszej grupie grupie A żadna z zawodniczek nie spali wszystkich podejść w rwaniu lub podrzucie, to będzie sklasyfikowana dopiero na 18. pozycji. Trzeba przyznać, że był to słaby start, choć ona jest jeszcze juniorką i tylko Węgierka urodziła się tak jak ona w 2002 r. Pozostałe sztangistki są starsze o kilka czy kilkanaście lat, a najstarsza z nich nawet o 17. Naprawdę nie wiem co stało się w Moskwie, bo nawet nie zbliżyła się do swoich rekordów Polski, które wynoszą odpowiednio 82 i 108 kg, choć trzeba przyznać, że w ostatnim podejściu zaatakowała 110 kg. Niestety, nie zdołała nawet zarzucić tego ciężaru na klatkę piersiową, a tak nigdy wcześniej nie było. Na ostatnich 5-6 zawodach zwykle zaliczała wszystkie podejścia, a tutaj spaliła aż 3. Tuż po starcie napisała mi krótko: ostatni raz pojechałam na obóz kadry Polski seniorek. Mogę tylko domyślać się, że nie ma chemii między trenerem Waldemarem Ostapskim a zawodniczkami - mówi Gazecie trener klubowy Moniki, Sebastian Ołubek. - Weźmy np. Joannę Łochowską, która dzień wcześniej rywalizowała w kategorii do 55 kg, a przecież jest trzykrotką złotą medalistką Mistrzostw Europy - zajęła dopiero 7. miejsce. Faktycznie, może zbliża się do schyłku swojej kariery, gdyż ma już 32 lata, ale mimo wszystko, liczyliśmy na pewno na więcej. Monika, która jest naprawdę bardzo pracowita, gdyby zdołała w dwuboju osiągnąć wynik 191 kg, to zajęłaby 2. miejsce. Niestety się nie udało i był to jej najgorszy start w tym roku. Trener Ostapski widząc jaka jest sytuacja też powinien zmienić taktykę, czy bardziej pobudzić ją przed kolejnymi podejściami, a tak chyba nie było. Teraz docelową imprezą są Mistrzostwa Europy Juniorek U-20, które odbędą się w drugiej połowie września w Rovaniemi w Finlandii. O medal w tych zawodach jestem jednak spokojny. Nawet taki wynik, który zanotowała w Moskwie, powinien dać jej krążek, choć liczę, że będzie chciała bić kolejne rekordy Polski. Cieszę się, że pojechała na tak wielką imprezę, a taki zimny prysznic dobrze jej zrobi - dodaje Ołubek.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości