„Chcielibyśmy wyrazić nasz zdecydowany protest w związku z planowaną budową punktu zbierania odpadów, w tym także niebezpiecznych na skrzyżowaniu ul. Wyszyńskiego i Broniewskiego” – piszą w liście do prezydenta i radnych mieszkańcy. Miasto przekonuje, że tam „będą serwisowane maszyny medyczne i elektroniczne, nie będzie składowiska odpadów”.
- Chciałem uspokoić mieszkańców Radomska: miasto wydając decyzje analizuje wszystkie elementy, bierze pod uwagę i bezpieczeństwo, i ochronę środowiska. Po przeprowadzeniu postępowania stwierdziliśmy, że firma może prowadzić tego typu działalność - mówił na konferencji prasowej w czwartek 16 maja prezydent Jarosław Ferenc.
Mieszkańców to jednak nie przekonało. Protestują. W liście skierowanym do radnych i prezydenta piszą:
„Wykaz odpadów, jakie będą przyjmowane w tym miejscu, składa się z 141 pozycji. Znajdą się na nim między innymi odpady produkowane z tworzyw sztucznych, środków do konserwacji drewna, barwników i pigmentów zawierających substancje niebezpiecznie. Obok nich również odpady z przemysłu gumowego, wyeksploatowane roztwory trawiące i wywoływacze, przeterminowane reagenty fotograficzne, oleje silnikowe i przekładniowe. Na liście znajdują się także zużyte chemikalia zawierające substancje niebezpiecznie, bateria i akumulatory ołowiowe, elektrolit z baterii, ołów, leki, rozpuszczalniki, kwasy.
Jesteśmy głęboko zaniepokojeni konsekwencjami, jakie mogą wyniknąć z takiej inwestycji oraz wpływu na nasze zdrowie i środowisko. Budowa składowiska odpadów niebezpiecznych wiąże się z ryzykiem wycieku substancji szkodliwych do gleby, powietrza i wód gruntowych, co może prowadzić do trwałego zanieczyszczenia naszego otoczenia. Dodatkowo obawiamy się, że taka inwestycja spowoduje obniżenie wartości naszych nieruchomości oraz pogorszenie warunków życia w naszej okolicy.
Apelujemy o podjęcie odpowiednich działań w celu zapobieżenia budowie składowiska odpadów niebezpiecznych na w/w terenie. Prosimy o przeprowadzenie konsultacji społecznych oraz uwzględnienie opinii mieszkańców. Ubolewamy nad faktem, iż nikt nie wziął pod uwagę opinii mieszkańców, których tak naprawdę ta inwestycja dotyczy. Mamy nadzieję, że nasze obawy zostaną wysłuchane i że podejmiecie Państwo działania mające na celu ochronę naszego środowiska oraz zapewnienie bezpieczeństwa naszym działaniom”
Według prezydenta Ferenca to zadanie inwestycyjne będzie niewielkie a działalność ma być prowadzona na 200 mkw na terenach przemysłowych.
Artur Wieczorek, właściciel firmy AW Recyklingi, który wystąpił o decyzję, na konferencji wyjaśniał, że jego firma zajmuje się serwisami elektroniki i elektroniki precyzyjnej. - Maszyny i urządzenia które przewozimy, mają w sobie smary, oleje, leki, w ilościach znikomych, ale są – tłumaczył. - Żeby serwisować maszynę, musimy się zabezpieczyć, żeby pozostałości z tych maszyn gdzieś przechowywać. I później przekazać do utylizacji. Chodzi o setki kilogramów rocznie. Nie dziennie. Odpady elektroniczne też są uznane za niebezpieczne. Niektóre maszyny ważą kilka ton. My będziemy serwisować maksymalnie 3000 ton na rok. To jest taka skala.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze