Mieszkaniec Przedborza postanowił wsiąść na rower i ruszyć w drogę. Ta wyprawa zajęła mu 29 dni. Wystartował z miejscowości Dubienka w powiecie chełmskim w województwie lubelskim 5 lipca, w to samo miejsce wrócił 3 sierpnia. - Dookoła Polski samotnie, z przyczepką i duszą na ramieniu - mówi Marcin Bielecki
To była sobota 5 lipca. - Jedni planowali urlop na plaży, inni remont łazienki. A ja zapakowałem przyczepkę, sprawdziłem hamulce, założyłem kask i ruszyłem w drogę. Samotnie, z sercem pełnym emocji, w trasę dookoła Polski. Dwadzieścia dziewięć dni, tysiące kilometrów, dziesiątki napraw, setki spotkań i morze ciszy - zaczyna swoją relację.
...
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 94% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pełen podziwu samotnej wyprawy i walki wewnętrznej ,czy podołam?podróżowanie zakończone sukcesem,GRATULACJE!!.
Dobrze karmili po drodze? Nic Ciebie nie ubyło.
Ciekawy jestem ,co miało wpływ na podjęcie tak ryzykownej decyzji.?Czy taka wyprawa udawadnia ,że człowiek wszystko może, jeśli tylko chce,a to wszystko zależy od silnej woli?????.
Pełen podziwu samotnej wyprawy i walki wewnętrznej ,czy podołam?podróżowanie zakończone sukcesem,GRATULACJE!!.
Dobrze karmili po drodze? Nic Ciebie nie ubyło.
Ciekawy jestem ,co miało wpływ na podjęcie tak ryzykownej decyzji.?Czy taka wyprawa udawadnia ,że człowiek wszystko może, jeśli tylko chce,a to wszystko zależy od silnej woli?????.