Trochę krecią robotę robi rząd rodzicom. Trudno będzie bowiem teraz namówić jednego czy drugiego małolata, żeby choć trochę się ogarniał z domowymi obowiązkami, skoro ministerstwo wysyła jasny przekaz - wyluzuj! Jak tak dalej pójdzie, to w tym tempie już za kilka lat zejdziemy do znanego z dowcipów zadania maturalnego z matematyki - pokoloruj drwala! I to w dodatku najlepiej na tęczowo
Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie - słowa kanclerza Zamojskiego sprzed ponad 400 lat są dziś niezwykle aktualne. Niepokoi mnie ministerialno-lewicowe postanowienie o zwolnieniu najmłodszych z prac domowych i dowolności w przypadku tych nieco starszych dzieci. Nie wdaję się w dyskusję o przeładowaniu uczniów obowiązkami, to z pewnością prawda. Obawiam się jednak, że to może być pierwszy krok w złą stronę. W kierunku, gdzie szkoła staje się jedynie miejscem spędzania czasu, podczas gdy dorośli są w pracy, a nie tym, które ma przygotować do dorosłości.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze