W chwili kiedy siedzę przed monitorem komputera i piszę ten felieton, pewnie pół Radomska czeka na spotkanie z profesorem Wielgosińskim, by poznać nieco bliżej temat spalarni śmieci (nazywajmy rzeczy po imieniu). Pewnie są też tacy, którzy jeszcze wierzą w bezstronność tego przekazu
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
No cóż, okoliczności zdarzenia są takie, że pozwalają co do tego mieć wątpliwości. Kiedyś było takie powiedzenie, że za pieniądze to i ksiądz się pomodli. Ja w organizowanym przez PGK spotkaniu udziału niestety nie mogę wziąć, ale już dziś, w ciemno, spróbuję zaryzykować stwierdzenie, że zebrani usłyszą argumenty przemawiające za uruchomieniem spalarni. I tylko takie argumenty. Wynajęty naukowiec nie da przecież do rąk oręża przeciwnikom pomysłu. Ci będą musieli odpowiednie argumenty znaleźć sami. I z pewnością uda im się to bez większego trudu.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze