Pora dorosnąć i zrozumieć, że Święty Mikołaj nie istnieje. Nikt niczego za darmo nam nie da. Marzenia, te realne, spełniają się nie dość, że sporadycznie, to zazwyczaj tylko wtedy, kiedy ciężko na nie pracujemy. Te nierealne raczej są nieosiągalne i jeśli opierają się tylko na nadziei, to rzadko się realizują
Daniel Łuszczyn, felietony@radomszczanska.pl
Dorosły punkt widzenia, poprzedzony latami doświadczeń, każe przyjąć za pewnik, że cuda raczej się nie zdarzają i lepiej zawczasu zweryfikować oczekiwania, by uniknąć przykrych niespodzianek. Dzieci mają trochę inaczej. Nie niosą z sobą bagażu rozczarowań, zawodów, i niespełnionych nadziei. Świat jest dużo prostszy. Kiedyś, za dzieciaka, pisało się listy do Świętego Mikołaja. O wymarzonych prezentach i niespodziankach. Jeśli berbeć pisać jeszcze nie umiał, to rysował czego chce i też było klawo. Czasem, choć rzadko, zdarzało się, że Mikołaj, przy wsparciu pomocnych rodziców, te......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze