Jesteśmy niepoprawni i nie ma logicznych argumentów, które mogłyby ten stan rzeczy zmienić. Piszę te słowa jako kibic reprezentacji Polski w piłce nożnej. Piszę po szybko zakończonej przygodzie na mistrzostwach Europy. I wiem, że nie jestem sam. Nadal będziemy trzymać kciuki podczas meczy biało-czerwonych, bo kibicuje się mimo wszystko, a nie dla czegoś
Mamy, jako Polacy, taką cechę narodową, że często stajemy murem za, zdawałoby się, z góry przegraną sprawą. Jesteśmy niepoprawnymi optymistami i choć okoliczności nie przemawiają za powodzeniem jakiejś sytuacji, my wierzymy. Często wbrew zdrowemu rozsądkowi. Tak jest w piłce nożnej i tak jest też czasem w polityce. I nie sposób tego wytłumaczyć. Wiara i idąca za nią nadzieja bywają niewytłumaczalne. Seria porażek wyborczych jednej czy drugiej partii nie spowodowały przecież, że zniknęły one ze sceny politycznej. Walczyły nadal. Ten czy inny kandydat wielokrotnie wskazywany, że jest bez szans, potrafił po latach zaskoczyć rezultatem wyborczym......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze